wtorek, 18 lutego 2014

Rozdział 5

"Naty"

Tego było już dla mnie za wiele. Zmieszana między płaczem a gniewem wybiegłam z sali nie zaszczyciwszy go nawet jednym spojrzeniem i usiadłam na ławce przed szafkami. Nie mogłam opanować łez, które bezustannie mi napływały do oczu. Nagle Ludmiła mnie spostrzegła i z chytrym uśmiechem na twarzy do mnie podeszła.
- Oj Natalia, mówiłam żebyś się nie zadawała z tym rapującym hipopotamem! - powiedziała do mnie.
- Ludmiła, daj mi wreszcie spokój! - krzyknęłam nie mogąc się opanować.
- Jesteście razem dopiero jeden dzień a on już cię zdradza! - zaśmiała się złowieszczo blondynka. Wkurzała mnie tym wszystkim.
- Nie odzywaj się więcej do mnie i wyjdź stąd! - krzyknęłam a ta posłała mi wredny uśmieszek po czym odwróciła się na pięcie i zniknęła na korytarzu. Ale dlaczego on mi to zrobił? Już nic dla niego nie znaczę? Od kiedy on z nią jest? Tyle pytań miałam bez odpowiedzi. Nagle przyszła Camila. Widząc w jakim jestem stanie usiadła na ławce obok mnie.
- Naty, co się stało? - zapytała.
- Maxi mnie zdradza. - odparłam smutno.
- Co?! Ja już z nim pogadam! Ale nie sądzę, że on mógłby ci coś takiego zrobić. - powiedziała Cami, próbując mnie pocieszyć.
- Ale ja to widziałam, Camila. Nie mam wątpliwości co do tego że mnie zdradza.
- Nie, to nie możliwe.
- Ale tak jest. - odparłam i kilka łez spłynęło po moim policzku. Po tych moich słowach zapadła głucha cisza.
- Naty, nie martw się. Ja już z nim pogadam ale raczej nie wyjdzie z tego cało! - zaśmiała się Cami i troche mi nawet humor poprawiła, choć nadal się tym zamartwiałam. - A teraz choć na lekcje bo inaczej Gregorio nas ukatrupi. - dodała i się do siebie uśmiechnęłyśmy po czym razem z nią poszłam do sali tańca. Gregorio już tam był i spostrzegł że się spóźniłyśmy.
- Spóźniłyście się. Czy możecie wytłumaczyć dlaczego?! - zapytał Gregorio.
- No bo my yy .. ten, tego .. - zaczęłam wymyślać jakąś historię.
- Musiałyśmy do łazienki i chłopcy nas tam zamknęli i nie chcieli wypuścić, dopiero gdy dzwonek zadzwonił to nam otworzyli. - pośpieszyła szybko z pomocą Camila. Serio?! Nie mogła lepszej historii wymyślić?! 
- Tak właśnie było - zgodziłam się i spojrzałam na Camile groźnie.
- Koniec! Tańczyć! - wrzasnął Gregorio, po czym ustawiliśmy się równo w dwóch rządkach i tańczyliśmy do muzyki choreografię, którą nam Gregorio pokazał. Lekcje jako, tako zleciały, a po lekcjach udałam się w stronę drzwi i stanęłam przy nich tak by mnie nie zauważono. I widziałam Cami, która podchodzi do Maxi'ego.
- Maxi, możemy pogadać? - zapytała ze sztucznym uśmiechem.
- Ale o czym? A tak w ogóle widziałaś Naty? - zapytał.
- Właśnie o niej chciałam pogadać.. - odparła Camila. Dalszej rozmowy nie słyszałam bo nie miałam już siły dłużej na niego patrzeć i jak udaje że nic nie wie, więc wyszłam i udałam się ku wyjściu ze studia. Zobaczyłam przed studiem ludmiłę ale uznałam że nie będzie mi przeszkadzać. Wyciągnęłam telefon i szłam przed siebie aż poczułam że upadam i chwilę później leżałam już na ziemi. Zobaczyłam jak Ludmiła się nade mną śmieje. Tego było już za wiele. Wstałam z ziemi i krzyknęłam:
- Ty debilko!
Po tych słowach rzuciłam się na Ludmiłę, bijąc ją i szarpiąc.
***
To cały rozdział ;** Mam nadzieję że się podobał <3 Koniec mi trochę brutalny wyszedł :( Nie jest za długi ale już po prostu weny nie miałam :c Next pojawi się jeszcze może w tym tygodniu (: No to buziakii ;** i pa pa ;** <3

3 komentarze:

  1. No to spóźniona ja z komentarzem przybywam :D
    Nie miałam kompletnie czasu na czytanie rozdziałów ledwo znalazłam czas na pisanie własnego :(
    Ale dość o mym życiu ty przecież chodzi o twe dzieło :)
    Więc Bujka Naty i Ludmiły ^^
    Zły Maxi zły :3
    Ogólnie mówiąc , a bardziej pisząc -_- Czadowe!!!! :)
    Jeszcze raz zapraszam do mła i mam nadzieje , że wyrazisz szczerą opinie o mojej beznadziei , która się innym podoba :*
    Ps:Wyłącz weryfikacje obrazkową :3

    OdpowiedzUsuń
  2. bijatyko <3
    chce aby sie pogodzili

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz motywuje mnie do dalszej pracy ♥♥♥

Rozdział 31

"Naty" Jestem taka szczęśliwa, że spotkałam Francisco! Myślałam, że przypadki nie istnieją. Umówiłam się z nim na dzisiaj, że pójd...