piątek, 14 lutego 2014

Rozdział 1

"Naty"
Siedzieliśmy sobie w Resto Bandzie .. to znaczy ja, Viola, Fran Cami, Leon, Andres, Federico i Maxi. Rozmawialiśmy sobie choć nie byłam do końca pewna czy ta przyjaźń z nimi wpłynie dobrze na moją relację z Ludmiłą. A właśnie o wilku mowa. Weszła do Resto i gdy mnie ujrzała to pokazała gestem żebym do niej podeszła.
- Zaraz wracam. - powiedziałam do reszty i wstałam od stolika.
Podeszłam szybkim krokiem do Ludmiły i wyszłam z nią przed Resto Band.
- Możesz mi wytłumaczyć co robisz z tą bandą beztalenci?! - Zapytała gniewnie Ludmiła.
- Ludmi, to są moi przyjaciele i nie pozwolę żebyś tak się o nich wyrażała, a jak masz takie zdanie o nich to .. musimy zerwać przyjaźń. - powiedziałam a trzy ostatnie słowa wypowiedziałam niepewnie.
- Oj, Naty długo beze mnie nie wytrzymasz, w końcu przyjdziesz na kolanach błagać mnie o przebaczenie. - rzekła szyderczo Ludmiła.
- To się jeszcze okaże. - rzuciłam z gniewem a jednocześnie ze smutkiem, którego nie potrafiłam powstrzymać i wróciłam do moich przyjaciół którzy siedzieli w Resto.
- Naty, co masz taką minę? - Zapytała mnie Viola.
- Nieważne. - odparłam i starałam się nie pokazywać po obie smutku. Usiadłam obok Fran i dołączyłam się do rozmowy.
- W poniedziałek mają przyjść do studia nowi uczniowie. - powiedział Leon.
- Tak, słyszałam o tym. Nie mogę się już doczekać. - rzekła podekscytowana Fran.
- Ja też. - uśmiechnęłam się do przyjaciół. Po chwili zadzwonił mój telefon. Odebrałam i usłyszałam po drugiej stronie głos mojej mamy.
- Naty, chodź szybko do domu bo ja z tatą jedziemy na noc za miasto załatwić kilka spraw, więc będziesz musiała się zająć Leną.
- Ale mamo..
- Nie ma żadnego "ale" szybko do domu. - poganiała mnie mama.
- Dobra, już idę. - odpowiedziałam i się rozłączyłam. - Muszę iść do domu. - powiedziałam jeszcze do moich przyjaciół.
- Mogę cię odprowadzić. - powiedział Maxi, który odruchowo wstał od stolika. Uśmiechnęłam się do niego a on odwzajemnił mój uśmiech. Wyszliśmy razem i poszliśmy w kierunku mojego domu.
- Jak ci się podoba w naszym gronie? - zapytał mnie Maxi kiedy byliśmy w drodze.
- Wszyscy jesteście bardzo mili i przyjemnie się wśród was czuję. - odparłam.
- Cieszę się. A o czym rozmawiałaś z Ludmiłą przed Resto?
- Powiedziałam jej że jak nadal będzie was nazywała "beztalenciami" to zerwę z nią przyjaźń. No i zerwałam - westchnęłam ciężko choć po tym lżej mi się na sercu zrobiło.
- No i dobrze zrobiłaś. Ona na ciebie nie zasługuje. - powiedział Maxi i się do mnie uśmiechnął. Następnie szliśmy w milczeniu, aż znaleźliśmy się przed moim domem.
-No to cześć. - rzekłam i wtuliłam się w jego ramiona.
-Na razie. - odrzekł i gdy skończyliśmy się przytulać to odszedł w stronę swojego domu a ja wbiegłam szybko do swojego. 
***
No to tyle 1 rozdziału ^.^ Mam nadzieję że się podobał a następny dodam może jeszcze w weekend ale nie jestem pewna :/ No to pa pa ;**

2 komentarze:

  1. Super blog będę odwiedzała. Lece do kolejnego rozdziału

    OdpowiedzUsuń
  2. bomba
    czemu każdy robi z maxia takiego ideała

    http://opowiadania-naty.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz motywuje mnie do dalszej pracy ♥♥♥

Rozdział 31

"Naty" Jestem taka szczęśliwa, że spotkałam Francisco! Myślałam, że przypadki nie istnieją. Umówiłam się z nim na dzisiaj, że pójd...