poniedziałek, 26 maja 2014

Rozdział 19

No w końcu pani wena raczyła mnie odwiedzić -,- Tylko dlaczego to tyle trwało ? -,- :p I tak ten rozdział bd krótki :( I trochę jakby z filmu akcji xD Dobra przechodzę do rozdziału ;)

Rozdział 19

"Maxi"

Tą osobą była Elvira ! Gdy ją tam ujrzałem to myślałem że ją zabiję ale niestety nie mogłem tego zrobić gdy w pobliżu znajdowała się Ludmiła z Diego. Wyjrzałem jeszcze raz do pomieszczenia ale szybko cofnąłem głowę bo Ludmiła coś podejrzliwie patrzyła w naszą stronę.
- Dobra, Elvi, tłumaczyłam ci co masz teraz zrobić a ja z Diego musimy jeszcze coś załatwić - odezwała sie po chwili Ludmiła i przez chwilę wydawało mi się jakby podchodzili do naszej kryjówki. Na szczęście wyszli innym wyjściem na zewnątrz. Korzystając z okazji że Elvira została sama chciałem z nią pogadać. Już chciałem wyjść z kryjówki ale Naty złapała mnie za nadgarstek.
- Nie idź - szepnęła błagalnym tonem.
- Puść mnie ! Idę z nią pogadać - odpowiedziałem również szeptem.
- Nie, zrób to chociaż ze względu na nas.
- Wybaczcie mi ale muszę skończyć tą szopkę.
Wyswobodziłem się z uścisku Naty i podeszłem od tyłu do kuzynki.
- Mówisz mamie że idziesz na noc do koleżanki a tym czasem pomagasz im ? - zapytałem. Elvira słysząc mój głos gwałtownie się odwróciła i zmierzyła mnie wzrokiem.
- Jak tylko nakablujesz matce to przysięgam że nie wyjdziesz stąd żywy ! - warknęła.
- Jakoś twoje groźby nie robią na mnie większego wrażenia.
- Chcesz się przekonać ?
- Ty nie byłabyś do tego zdolna.
- Nie wiesz do jakich rzeczy jestem zdolna ! - krzyknęła i podniosła z blatu leżący tam pistolet. Trochę się przestraszyłem ale przecież to nie mógł być prawdziwy pistolet.
- Nie odważysz się ! - krzyknąłem już lekko zdenerwowany.
- Oj, jaki ten mój kuzynek jest głupiutki - westchnęła Elvi. Strzał. Upadłem twardo na ziemię.

"Naty"

Gdy zobaczyłam jak Maxi leży na ziemi to miałam ochotę rzucić się do niego z pomocą ale nie mogłam tego zrobić ze względu na naszych przyjaciół.
- Spokojnie .. - usłyszałam za sobą uspokajający szept Leny. Łzy mi zaczęły napływać do oczu. Nie wytrzymałam tego napięcia i podpiegłam do Maxi'ego. Uklękłam koło niego i próbowałam udzielić mu pierwszej pomocy. Maxi nie był ranny co bardzo mnie zdziwiło ale za to był nieprzytomny. Dopiero po chwili zauważyłam jakąś strzałkę wbitą w jego klatkę piersiową.
- Ooo widzę że Maxi nie przyszedł tutaj sam - odezwała się Elvira. - Ilu was tutaj jeszcze jest ?
Zignorowałam jej pytanie zajęta wybudzaniem Maxi'ego.
- Sama się o to prosiłaś - powiedziała Elvira i strzeliła we mnie. Dalej już nic nie pamiętam.

"Lena"

Byłam przerażona tym co tam się stało. Zobaczyłam że Cami i Fran tez chcą jakoś pomóc przyjaciołom i już wychodziły z ukrycia.
- A wy dokąd ?! - zapytałam je.
- Nie możemy stać z założonymi rękami ! - zaprotestowała Francesca. Dziewczyny wyszły i od razu dały się złapac i także upadły na podłogę. Ja nadal kucałam w kryjówce i liczyłam swoje oddechy żeby się nieco rozluźnić.
- Jest tam jeszcze ktoś ? - dało się usłyszeć głos tej dziewczyny i po chwili była już przede mną. - Cześć - powiedziała uśmiechając się sztuczno i już chciała we mnie strzelić. Szybko zerwałam się z miejsca i gdzieś pobiegłam. Ona nadal mnie goniła z pistoletem w ręce i strzelała ale nie umiała mnie trafić. Nagle się potknęłam i upadłam na twardą podłogę. Korzystając z okazji dziewczyna strzeliła we mnie z pistoletu. W tej chwili mój obraz się zamazał.
***
Coś im nie wyszła ta "akcja ratunkowa" ;) Przypominam że chcieli Viole uwolnić :p :D Piszcie co sądzicie o rozdziale ;) Następny nie mam pojęcia kiedy będzie ☺<3 Pa pa ;*
Te ama muchooo !!! <33333



2 komentarze:

  1. Świetny
    Biedne dziewczyny i Maxi
    Głupia Elvira
    Mam nadzieje że nic im nie będzie
    Czekam na jest<3333

    OdpowiedzUsuń
  2. Jezu dziewczyno nie strasz mnie !
    mam nadzieję, że nic im nie będzie ;(
    podła Elvira zaraz ja tam pójdę i sama strzelę jej w ten głupi łep !
    sorki emocje mnie poniosły :)
    czekam na next <3

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz motywuje mnie do dalszej pracy ♥♥♥

Rozdział 31

"Naty" Jestem taka szczęśliwa, że spotkałam Francisco! Myślałam, że przypadki nie istnieją. Umówiłam się z nim na dzisiaj, że pójd...