środa, 21 maja 2014

Rozdział 18

Hej :D Nareszcie piszę :) No to rozdział:

Rozdział 18

"Naty"

- Co ?! Żartujesz sobie ?! - zapytałam ją.
- Nie żartuję - odparła Lena ze łzami w oczach.
- Ja chyba zemdleję - powiedziałam i już leciałam do tyłu ale Maxi mnie złapał.
- Nie pozwolę ci żebyś upadła - uśmiechnął się do mnie i mnie pocałował a ja to odwzajemniłam.
- Może odłożycie te "love story" na kiedy indziej ?! Violetta jest w niebezpieczeństwie !! - krzyknęła Lena. Natychmiast się podniosłam i wyciągnęłam telefon.
- Lena, idź pilnować tej ciężarówki a ja zadzwonię do dziewczyn.
- Ok.
Po wyjściu Leny zadzwoniłam do Camili.
- Cami, masz gdzieś koło siebie Fran ? - zapytałam.
- Tak, jesteśmy razem w Resto. Coś się stało ?
- Chodźcie szybko do mnie do domu.
- Po co ?
- Nie zadawaj głupich pytań tylko biegiem do mnie !!
Rozłączyłam się i po moich policzkach pociekły łzy.
- Kotku, spokojnie - uspokajał mnie Maxi.
- Jak mam być spokojna, kiedy nasza przyjaciółka jest w niebezpieczeństwie ?! - zapytałam go.
- Nie martw się. Nic jej nie zrobią. A tak w ogóle kto porywa Violettę ?
- Nie wiem ale wydaje mi się że Ludmiła a ona jest nieprzewidywalna.
- Tak masz racje. Nie zamartwiaj się tym kotku. Odbijemy ją - pocieszał mnie Maxi i mnie mocno przytulił gładząc mi przy tym włosy. Po dziesiętu minutach przybiegły zdyszane dziewczyny.
- No wreszcie. Co tak długo ?! - wydarłam się na nie.
- Francesca zgłodniała i musiałyśmy jeszcze do budki z kebabami iść - powiedziała Cami mierząc przyjaciółkę wzrokiem.
- Od rana nic nie jadłam - broniła się Fran.
- Dobra, nieważne. Violetta jest w niebezpieczeństwie - powiedziałam a dziewczyny zbladły.
- Tak, Lena pilnuje ciężarówki, do której ktoś Violettę wnosił i wydaje nam się że to Ludmiła - powiedział Maxi.
- No to na co jeszcze czekamy ? Chodźmy ratować Viole !!! - wykrzyknęła Francesca i wybiegła na dwór a my za nią. Nigdzie już nie było ciężarówki ale Lena też przepadła !
- Gdzie Lena ?! A co jeżeli ją też porwali ?! - zapytałam załamana.
- Natalia, uspokój się. Myślę .. -powiedział Maxi.
- Myślisz ? No to moje gratulacje !
- Ej, to nie było zbyt miłe - odparł i zrobił smutną minkę.
- Przepraszam misiu - powiedziałam i przytuliłam mojego chłopaka. - Jak tylko znajdę tą moją siostrę to ją zabiję własnymi rękami !!! - wydarłam się.
- Kogo zabijecie ? - usłyszałam za sobą czyjś głos i gwałtownie się odwróciłam. Tam stała Lena wcinając w najlepsze lody.
- Lena !! Gdzie ty byłaś ?! Gdzie ciężarówka ?! - zasypałam ją pytaniami i chwyciłam ją za ramiona.
- Spokojnie. Byłam w sklepie kupić sobie lody. A ciężarówka pojechała - odparła.
- Gdzie ?!
- Pojechała tam prosto i skręciła w lewo.
- Idziemy ! - wykrzyknęłam i chciałam już tam pobiec ale Maxi mnie zatrzymał.
- Na piechotę będzie to trochę za wolno, nie sądzisz ? - zapytał mnie.
- Maxi, masz rację, dlatego pojedziemy moim autem - dołączyła się Camila.
- Nie Cami, pojedziemy moim autem - powiedział Maxi.
- Chyba czegoś nie załapałeś Maxi, jedziemy moim autem.
- Cami, chyba jednak będzie lepiej jak pojedziemy moim.
- Moim !
- Moim !
Camila z Maxim zaczęli się kłócić. Normalnie jak dzieci -,-
- Dosyć !!! Jedziemy autem Maxi'ego ! - postanowiłam a Maxi wysłał Camili uśmiech zwycięzcy.
- Czemu ?! Dlatego że jest twoim chłopakiem ?! - zapytała Camila.
- Nie, po prostu nie ma czasu na kłótnie ! Chodźmy - powiedziałam i pobiegliśmy wszyscy pod dom Maxi'ego. On wyjechał swoim samochodem a my wszyscy wpakowaliśmy się do środka.
- Teraz Lena, mów gdzie mam jechać - powiedział Maxi do mojej siostry.
- No to teraz prosto do końca ulicy a potem skręć w lewo - powiedziała Lena. Tak jak powiedziała, tak i pojechaliśmy.
- A teraz gdzie ? - zapytał Maxi a moja siostra zbladła.
- Nie wiem - odparła.
- Jak to nie wiesz ?! Zgubiliśmy ich ?! - zapytałam siostrę.
- Nie kłóćcie się ! Patrzcie tam jest jakaś ciężarówka ! - powiedziała Francesca.
- Tak, to ta - powiedziała Lena.
- Tym razem ci się upiekło - szepnęłam do siostry mierząc ją wzrokiem. Dojechaliśmy do końca ulicy, tam gdzie była ta ciężarówka i zaparkowaliśmy w pewnej odległości. Wysiedliśmy wszyscy szybko z samochodu i pobiegliśmy na jakiś plac. Przed nami ukazał się nie za wielki, szary, zaniedbały budynek.
- Idziemy. Ale cicho - powiedział Maxi i wszyscy za nim ruszyli. Weszliśmy po cichu do budynku, upewniwszy się jeszcze czy nikogo za drzwiami nie ma. Zobaczyliśmy jakieś pomieszczenie i wszyscy ukryliśmy się za ścianą dzielącą pomieszczenie od korytarza.

"Maxi"

Gdy byliśmy ukryci to od czasu do czasu zerkałem do pomieszczenia. W środku zauważyłem Ludmiłę i Diego. W sumie można było się tego po nich spodziewać. Ale nagle weszła do pomieszczenia jeszcze osoba trzecia. Tą osobą była ...
***
Jaka osoba pomaga Ludmile i Diego ? :D Piszcie co sądzicie o mojej beznadziei ;) Pani wena mnie nie lubi ;( Nie wiem kiedy następny bo nawet nie zaczęłam pisać :( Ale mam nadzieję że będzie nie długo <3
Te ama muchooo <33333

2 komentarze:

  1. Boski, świetny, cudny
    Nie mam pojęcia kto może być tą osobą
    Czekam na next!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. cudo !
    może Lara ?????
    czekam na next :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz motywuje mnie do dalszej pracy ♥♥♥

Rozdział 31

"Naty" Jestem taka szczęśliwa, że spotkałam Francisco! Myślałam, że przypadki nie istnieją. Umówiłam się z nim na dzisiaj, że pójd...