"Naty"
Jestem taka szczęśliwa, że spotkałam Francisco! Myślałam, że przypadki nie istnieją. Umówiłam się z nim na dzisiaj, że pójdę do niego po studiu i posłucham jak śpiewa a ponadto jego rodzice chcą mnie zobaczyć bo bardzo mnie polubili, kiedy tylko zaczęłam się spotykać z Fran. On miał też dzisiaj przyjść do studia na przesłuchania. Muszę jeszcze wybłagać Pablo, żeby pozwolił Lenie z nami lecieć do tej Barcelony. I chyba nawet mam pomysł .. Wbiegłam cała zdyszana do studia i gdy zobaczyłam dziewczyny to szybko do nich podbiegłam.
- Naty, coś się stało ? - zapytała mnie Camila.
- Nie ale chyba mam pomysł jak przekonać Pablo, żeby Lena z nami poleciała - wyjaśniłam.
- Bomba. Jak ?
- Zobaczycie - uśmiechnęłam się i odeszłam. Poszłam szukać nauczyciela i znalazłam go w sali śpiewu. Niepewnie tam zaglądnęłam kiedy usłyszałam jakiś głos za sobą. Tak się wystraszyłam, że gwałtownie się odwróciłam i omal nie wpadłam na Maxi'ego.
- Maxi! Wystraszyłeś mnie.
- Przepraszam kotku. Co ty tu robisz ?
- Chcę przekonać Pablo, żeby Lena mogła z nami lecieć.
- A jak ?
- Zobaczysz.
Weszłam do sali i udałam się w stronę nauczyciela.
- Pablo, wiem, że się nie zgodziłeś ale proszę, żeby pan jeszcze raz to przemyślał. Czy moja siostra może z nami lecieć ? - zapytałam.
- Nie. Naty, tylko uczniowie studia a z tego co wiem ona do nich nie należy - powiedział Pablo i poszedł w stronę drzwi. No to trzeba użyć mojego planu. Dosłownie upadłam na podłogę i zaczęłam mazgaić się jak jakieś dziecko.
- Pablo proszę, nie chcę żeby moja siostra została sama w domu bo może sobie coś zrobić a tego już nie przeżyję. Dobrze wiesz, że nie ma moich rodziców. Nie mam jej u kogo zostawić bo wszystkich krewnych mam w Hiszpanii!
- Natalia! Jak to się zachowujesz ?! Wstawaj z tej podłogi! - krzyknął nauczyciel i zrobiłam co kazał. - Wiem, że jest to dla ciebie trudne ale w tej kwesti nic nie mogę zrobić.
Po wypowiedzeniu tych słów Pablo wyszedł z sali a ja zostałam sama, próbując uporządkować myśli. Po chwili do mnie przyszedł Maxi.
- Nieźle potrafisz udawać - powiedział i pocałował mnie w czubek głowy.
- Tak, ale to niestety nie poskutkowało - wybuchłam płaczem i wtuliłam się w chłopaka.
- Ciiii, nie płacz. Wymyślimy coś - pocieszał mnie Maxi.
- Przepraszam, nie wiecie może gdzie znajdę ... Naty ? - podniosłam głowę i w drzwiach zobaczyłam Francisco. - Co się stało ? Czemu płaczesz ?
- Nie ważne - odparłam.
- Naty, kto to jest ? - zapytał Maxi trochę rozgniewany.
- Maxi, to mój przyjaciel Francisco. Francisco to mój chłopak Maxi. Poznajcie się - przedstawiłam ich sobie. Chłopcy uścisnęli sobie dłonie chociaż wyczułam napięcie między nimi.
- Wiecie może gdzie znajdę dyrektora ? - zapytał Francisco.
- Pewnie będzie w pokoju nauczycielskim a jak nie to w auli - odparłam i uśmiechnęłam się do przyjaciela.
- Dzięki - Fran odpowiedział mi również uśmiechem i wyszedł z sali.
- Mam nadzieję, że nic ciebie z nim nie łączy - zwrócił się do mnie Maxi.
- Nie, tylko przyjaźń.
- Obiecujesz ?
- Obiecuję.
Maxi mnie objął a ja wtuliłam się w jego ciepłe ramiona.
- Maxi, pojedziesz ze mną po szkole do szpitala po Lenę ?
- Jasne, kotku.
***
Przepraszam, że krótki ale weny nie miałam i jak na razie nie mam, więc nie wiem kiedy next ale postaram się go dodać jak najszybciej. ♥ No więc to by było na tyle i do następnego! ;)
Naxi na zawsze w naszych sercach
poniedziałek, 29 września 2014
niedziela, 28 września 2014
Reaktywacja!
Postanowiłam wznowić prace nad blogiem lecz ze względu na naukę
rozdziały będą pojawiały się co tydzień najprawdopodobniej w sobotę ;) A
nauczyciele nas strasznie przyciskają z nauką .. w końcu 3 gimnazjum i
niedługo egzamin .. Jak mogliście jeszcze zauważyć to zmieniłam wygląd
bloga na bardziej jesienny zgodnie z obecną porą roku :) A i jeszcze jedno: Do osób, które czytają mojego bloga to proszę, żebym
wiedziała, że ktoś jest tu ze mną i to czyta, pisały przynajmniej jakąś
buźkę w komentarzu, no COKOLWIEK, żebym wiedziała, że pisanie tego ma
jeszcze sens... Nie przedłużając nie mam pojęcia kiedy pojawi się następny rozdział bo jestem w trakcie pisania... No więc papaa i
do rozdziału! ♥♥♥
niedziela, 31 sierpnia 2014
Info ;p
Chciałabym was tylko poinformować, że zawieszam ten blog i ten drugi
też (Też tam was o tym poinformuje :p) Z powodów, których nie
chciałybyście wiedzieć. Oczywiście będę pisać bo bez tego nie przeżyję
ale tylko dla siebie i nie będę nigdzie tego publikować. Postanowiłam
się z wami pożegnać (Bo uznałam że będzie nie ładnie bez pożegnania).
JEDYNIE możecie mnie znaleźć na tym blogu: http://lovehistorynaxi.blogspot.com/
Piszę tu także historię naxi ale w 3 osobie liczby pojedynczej. No i to by było na tyle
tej "przygody" z blogami. Szkoda, że go nawet rok go nie miałam :( . Żegnam się z wami i papa ;* środa, 20 sierpnia 2014
Rozdział 30
"Naty"
- OMG! Lena jak ty wyglądasz!
- To tylko parę zadrapań i złamana ręka, Naty.
- No tak masz rację. Kiedy cię wypuszczają ? - zapytałam siostrę, stojąc nad jej szpitalnym łóżkiem.
- Jak wszystko będzie dobrze to możliwe że już jutro - uśmiechnęła się do mnie Lena.
- Tak pusto jest bez ciebie w domu. Wracaj szybko do zdrowia. Muszę już lecieć, pa.
- Pa.
Wyszłam ze szpitala i idąc przed siebie zbytnio nie patrzyłam na drogę, więc szybko na kogoś wpadłam.
- Patrz jak łazisz! - wydarł się na mnie.
- Przepraszam ja ... - podniosłam głowę i wtedy ujrzałam chłopaka w ciemnych włosach i błękitnych oczach. Czy to możliwe ?!
- Francisco ?! - zapytałam nie dowierzając.
- Naty ? - zapytał chłopak równie zaskoczony jak ja.
- Tak! - pisnęłam i wpadłam w jego ramiona a chłopak radośnie mną zakręcił. - Co ty tu robisz ?
- Przeprowadziłem się wraz z rodzicami. Jesteś tak samo piękna jak rok temu - pogładził mnie po policzku. Wzięłam jego rękę i ją opuściłam cofając się o krok. - Coś się stało ?
- Nie ale .. mam chłopaka.
- Och - na twarzy Francisco dało się wyczytać rozczarowanie.
- Przepraszam Fran. Gdybym wiedziała, że jeszcze wrócisz ...
- Nie przepraszaj Naty. I tak wiedziałem, że już nigdy nie będę miał u ciebie szans.
- Nie mów tak! Codziennie o tobie myślałam, w dzień i w noc. Do czasu kiedy poznałam mojego obecnego chłopaka.
Nastała głucha cisza.
- A tak w ogóle to czym się zajmujesz ? - zapytał mnie po chwili Francisco.
- Uczę się w studio on beat. Muzyka to moja pasja. A ty ?
- Żartujesz ?! Ja zamierzam się tam zapisać! Też uwielbiam muzykę. Mam już parę piosenek, które sam napisałem.
- O to może kiedyś do ciebie wpadnę i je posłucham ?
- Zapraszam. Może odwieźć cię do domu ? - zaproponował chłopak.
- Masz samochód ?
- Nie, lepiej. Skuter.
- Okejj - odparłam z wahaniem.
- Chodź.
Francisco złapał mnie za rękę i poprowadził w stronę parkingu. Podeszliśmy razem do średniej wielkości, czarnego pojazdu. Chłopak wsiadł na skuter i szybko go odpalił.
- Wskakuj!
Nie pewnie usiadłam za Francisco i złapałam go w pasie. Po chwili wystartował i pognaliśmy razem na ulicę. Prawdę mówiąc fajnie się jedzie na skuterze a szczególnie szybko. Sama na pewno bym się bała ale z Francisco wcale tego strachu nie czułam. Byłam przy nim bezpieczna. Po jakiś dziesięciu minutach jazdy Fran się zatrzymał przed jakimś domem.
- To jest mój dom. Jakbyś chciała kiedyś mnie odwiedzić to zapraszam - powiedział. Przytaknęłam i dalej pojechaliśmy - A tobie adres się nie zmienił ?
- Nie.
Po kilku minutach byliśmy już pod moim domem. Wysiadłam z pojazdu i stanęłam przed Francisco.
- Nie wiem jak ci się odwdzięczyć .. - zaczęłam.
- Nie musisz - chłopak machnął lekceważąco ręką.
- Ależ muszę! Dlatego zapraszam cię do siebie na herbatę.
Francisco się do mnie uśmiechnął i poszedł za mną do mojego mieszkania. Po chwili już siedzieliśmy w salonie z kubkami gorącej herbaty.
- A co u Leny ? - zapytał mnie Fran.
- Lena .. miała niedawno wypadek i leży w szpitalu - wyjaśniłam.
- Co ? Oj, współczuję. Gdyby coś takiego wydarzyło się mojej siostrze to bym sobie nigdy tego nie wybaczył.
- Martina jest bardzo urocza.
- Tak, wczoraj miała urodziny.
- Ooo, to złóż jej życzenia ode mnie. Które to już ?
- Szóste.
- Mhm, jak słodko. Fran, nie wiesz nawet jak za tobą tęskniłam. Nie mogłam przestać o tobie myśleć - lekko się zarumieniłam.
- A ja o tobie. Ale masz chłopaka - Francisco opuścił głowę.
- Tak, Maxi jest bardzo kochany. A ty po naszym rozstaniu nie znalazłeś sobie nikogo innego ?
- Nie. Naty, ciągle wierzyłem w to, że się jeszcze kiedyś spotkamy. I patrz, udało się. Niestety już przegapiłem swoją szansę - powiedział smutno chłopak. Poczułam napływające mi do oczu łzy.
- Francisco, proszę nie utrudniaj tego. Nawet nie wiesz ile musiałam się nacierpieć po naszym rozstaniu. Ale powiedziałam sobie "Trudno, żyje się dalej" i starałam się ... zapomnieć.
Cisza. Jak ja nienawidzę kiedy oboje milczymy!
- Naty ... zostańmy przyjaciółmi - uśmiechnął się Fran podając mi rękę na zgodę. Mimo łez kręcących mi się w oczach udało mi się zmusić na promienny uśmiech i uścisnęłam dłoń, teraz już przyjaciela, Francisco.
***
I jak ? ;) Sorki za dłuugą przerwę ale czasu nie miałam. To już 30 rozdział *.* Jestem z wami już parę miesięcy ;) Motyw ze skuterem dodałam tylko dlatego, że w wakacje poznałam chłopaka (Kolegę z klasy mojej kuzynki) który właśnie jeździ na skuterze. I chyba się zakochałam (W chłopaku, nie skuterze) ♥ I tak nigdy bym nie mogła z nim być .. niestety .. Następny rozdział postaram się napisać jak najszybciej :) A na tamtym blogu będzie w piątek ;) Pa kochani ♥♥♥
środa, 23 lipca 2014
Rozdział 29
"Naty"
- Ludmiła stój!
- Nie! Jesteś okropną przyjaciółką! Gdyby ci na mnie zależało to byś nie wypominała mi tego jaka kiedyś byłam!!
- Nie chciałam tego powiedzieć.
- Ale powiedziałaś!
- Nie .. to znaczy tak ale Maxi mnie sprowokował.
- Nie tłumacz mi się już. Wiem że to co inni o mnie kiedyś myśleli, nigdy nie zniknie. W ich oczach zawsze będę tą okropną osobą, którą wszyscy znali. Jestem beznadziejna. Nikogo nie mam.
- Ludmi, nie mów tak, masz mnie. A co z Federico ? On cię kocha!
- Nie mam już po co żyć.
- Właśnie że masz!
- Nie .. Naty, zrobisz coś dla mnie ?
- Jasne! Tylko co ?
- Idź po moją kosmetyczkę do szafki.
- Dobra, tylko nigdzie mi się stąd nie ruszaj. Zaraz wracam! - poleciałam do jej szafki i szybko z jej wnętrza wyciągnęłam różową kosmetyczkę. Po powrocie zastałam Ludmiłę nadal w tym opłakanym stanie. Uważnie przyglądałam się jej jak poprawia sobie make-up aż usłyszałam dzwonek na lekcje. - Ludmi bo się spóźnimy.
- Proszę, nie zostawiaj mnie. Nie dam rady tak stąd wyjść na lekcje.
Westchnęłam i czekałam aż Ludmi skończy się malować. Potrwało to z jakieś 20 minut ale wreszcie odzyskała swój dawny wygląd.
- No a teraz chodź! - pociągnęłam przyjaciółkę za rękę w stronę sali śpiewu, w której miałyśmy zajęcia. - Przepraszamy Angie, trochę się spóźniłyśmy.
- Tak, tylko trochę, 20 minut, zajmijcie miejsca - Angie nawet jakby chciała się na nas gniewać to nie potrafi. - Przygotowaliście
już piosenki w duetach ?
O kurde, zapomniałam. Z kim ja to jestem ? A no tak, z Federico. Muszę się tylko z nim jakoś zmówić. W sumie też z nim tańczę, więc raczej nie będzie żadnego problemu. Przez całą lekcję starałam się słuchać Angie i w pewnych momentach mi to wychodziło ale większość czasu myślałam o Ludmile. Mam nadzieję że sobie niczego nie zrobi bo jak tak to ... wolę już o tym nie myśleć. Po skończonej lekcji pobiegłam szukać Pablo bo chciałam się dowiedzieć czy mogę lecieć do Barcelony bez pisemnej zgody rodziców. Znalazłam do w auli.
- Pablo, możemy porozmawiać ? - zapytałam niepewnie.
- Tak, o co chodzi ?
- Chodzi o ten wyjazd do Hiszpanii. Nie ma mi kto podpisać zgody bo moi rodzice są w Madrycie i .. czy mogłabym lecieć tam bez ich pisemnej zgody ?
- Natalia, musisz mieć zgodę rodziców bądź twoich prawnych opiekunów, nie musi być koniecznie pisemna ale muszę wiedzieć że na pewno się zgadzają. Jak chcesz to mogę do nich zadzwonić i wszystko im wyjaśnić.
- Pewnie - odparłam i odruchowo wyciągnęłam swój telefon z kieszeni. Pablo go wziął i wybrał z kontaktów numer do mamy bądź taty i odszedł gdzieś dalej. Mocno sie denerwowałam a gdy poczułam że ktoś mnie obejmuje to aż podskoczyłam i szybko odwróciłam się w stronę Maxi'ego.
- Nie bój się. To tylko ja. Co tam ?
- Pablo właśnie rozmawia z moimi rodzicami i boję się.
- Na pewno pozwolą Ci jechać.
- No może.
Po chwili już Pablo wrócił.
- I co ?!
- Tak, zgodzili się - uśmiechnął się do mnie nauczyciel i oddał mi komórkę. Tak się ucieszyłam że rzuciłam się Maxi'emu na szyję. Momentalnie cała radość znikła, kiedy uświadomiłam sobie że moja siostra nie będzie miała z kim zostać.
- Pablo, mam do ciebie jeszcze jedno pytanie. Czy moja siostra, mogłaby lecieć do Hiszpanii razem z nami ? Nie mam jej tu z kim zostawić.
- Przykro mi Naty, ale mogą tylko uczniowie studia.
Po wypowiedzeniu tych słów, Pablo odszedł. No to muszę go jakoś przekonać. Tylko jak ?
***
Hej, kochani. Niedawno założyłam nowego bloga o Naxi -> http://lovestorynaxi.blogspot.com/ :) Zapraszam :* Jest tam na razie tylko opis głównych postaci ale już niedługo zamierzam dodać 1 rozdział :* Możliwe że jeszcze dzisiaj ;) W ankiecie mam już 19 głosów ... czyli tyle osób czyta mojego bloga ? Zaczynam się bać .. :< W sobotę wyjeżdżam do babci i nie będzie mnie przez jakieś 3 tygodnie, więc następny rozdział możliwe że pojawi się dopiero w drugiej połowie sierpnia ;) No to buziaki i papa <33 Kocham was <33 :*
- Ludmiła stój!
- Nie! Jesteś okropną przyjaciółką! Gdyby ci na mnie zależało to byś nie wypominała mi tego jaka kiedyś byłam!!
- Nie chciałam tego powiedzieć.
- Ale powiedziałaś!
- Nie .. to znaczy tak ale Maxi mnie sprowokował.
- Nie tłumacz mi się już. Wiem że to co inni o mnie kiedyś myśleli, nigdy nie zniknie. W ich oczach zawsze będę tą okropną osobą, którą wszyscy znali. Jestem beznadziejna. Nikogo nie mam.
- Ludmi, nie mów tak, masz mnie. A co z Federico ? On cię kocha!
- Nie mam już po co żyć.
- Właśnie że masz!
- Nie .. Naty, zrobisz coś dla mnie ?
- Jasne! Tylko co ?
- Idź po moją kosmetyczkę do szafki.
- Dobra, tylko nigdzie mi się stąd nie ruszaj. Zaraz wracam! - poleciałam do jej szafki i szybko z jej wnętrza wyciągnęłam różową kosmetyczkę. Po powrocie zastałam Ludmiłę nadal w tym opłakanym stanie. Uważnie przyglądałam się jej jak poprawia sobie make-up aż usłyszałam dzwonek na lekcje. - Ludmi bo się spóźnimy.
- Proszę, nie zostawiaj mnie. Nie dam rady tak stąd wyjść na lekcje.
Westchnęłam i czekałam aż Ludmi skończy się malować. Potrwało to z jakieś 20 minut ale wreszcie odzyskała swój dawny wygląd.
- No a teraz chodź! - pociągnęłam przyjaciółkę za rękę w stronę sali śpiewu, w której miałyśmy zajęcia. - Przepraszamy Angie, trochę się spóźniłyśmy.
- Tak, tylko trochę, 20 minut, zajmijcie miejsca - Angie nawet jakby chciała się na nas gniewać to nie potrafi. - Przygotowaliście
już piosenki w duetach ?
O kurde, zapomniałam. Z kim ja to jestem ? A no tak, z Federico. Muszę się tylko z nim jakoś zmówić. W sumie też z nim tańczę, więc raczej nie będzie żadnego problemu. Przez całą lekcję starałam się słuchać Angie i w pewnych momentach mi to wychodziło ale większość czasu myślałam o Ludmile. Mam nadzieję że sobie niczego nie zrobi bo jak tak to ... wolę już o tym nie myśleć. Po skończonej lekcji pobiegłam szukać Pablo bo chciałam się dowiedzieć czy mogę lecieć do Barcelony bez pisemnej zgody rodziców. Znalazłam do w auli.
- Pablo, możemy porozmawiać ? - zapytałam niepewnie.
- Tak, o co chodzi ?
- Chodzi o ten wyjazd do Hiszpanii. Nie ma mi kto podpisać zgody bo moi rodzice są w Madrycie i .. czy mogłabym lecieć tam bez ich pisemnej zgody ?
- Natalia, musisz mieć zgodę rodziców bądź twoich prawnych opiekunów, nie musi być koniecznie pisemna ale muszę wiedzieć że na pewno się zgadzają. Jak chcesz to mogę do nich zadzwonić i wszystko im wyjaśnić.
- Pewnie - odparłam i odruchowo wyciągnęłam swój telefon z kieszeni. Pablo go wziął i wybrał z kontaktów numer do mamy bądź taty i odszedł gdzieś dalej. Mocno sie denerwowałam a gdy poczułam że ktoś mnie obejmuje to aż podskoczyłam i szybko odwróciłam się w stronę Maxi'ego.
- Nie bój się. To tylko ja. Co tam ?
- Pablo właśnie rozmawia z moimi rodzicami i boję się.
- Na pewno pozwolą Ci jechać.
- No może.
Po chwili już Pablo wrócił.
- I co ?!
- Tak, zgodzili się - uśmiechnął się do mnie nauczyciel i oddał mi komórkę. Tak się ucieszyłam że rzuciłam się Maxi'emu na szyję. Momentalnie cała radość znikła, kiedy uświadomiłam sobie że moja siostra nie będzie miała z kim zostać.
- Pablo, mam do ciebie jeszcze jedno pytanie. Czy moja siostra, mogłaby lecieć do Hiszpanii razem z nami ? Nie mam jej tu z kim zostawić.
- Przykro mi Naty, ale mogą tylko uczniowie studia.
Po wypowiedzeniu tych słów, Pablo odszedł. No to muszę go jakoś przekonać. Tylko jak ?
***
Hej, kochani. Niedawno założyłam nowego bloga o Naxi -> http://lovestorynaxi.blogspot.com/ :) Zapraszam :* Jest tam na razie tylko opis głównych postaci ale już niedługo zamierzam dodać 1 rozdział :* Możliwe że jeszcze dzisiaj ;) W ankiecie mam już 19 głosów ... czyli tyle osób czyta mojego bloga ? Zaczynam się bać .. :< W sobotę wyjeżdżam do babci i nie będzie mnie przez jakieś 3 tygodnie, więc następny rozdział możliwe że pojawi się dopiero w drugiej połowie sierpnia ;) No to buziaki i papa <33 Kocham was <33 :*
poniedziałek, 14 lipca 2014
Rozdział 28
"Naty"
Gdy dojechałam do szpitala wraz z Leną i oddałam ją pod opiekę lekarza to on kazał mi dzisiaj normalnie funkcjonować no i że się zajmą moją siostrą. Mogę ją jedynie popołudniu odwiedzić. No więc jestem w studiu. Tylko troszeczkę się spóźniłam ale Gregorio musiał mnie oczywiście wywalić z zajęć.
- Naty ? - usłyszałam za sobą. Szybko się odwróciłam i stanęłam przed Ludmiłą i Federico.
- Czego ? - syknęłam.
- Chciałam cię za wszystko przeprosić - wydusiła Ludmiła i dopiero teraz spostrzegłam że płakała.
- W co ty ze mną grasz Ludmiła ?
- W nic nie gram. Jest mi naprawdę przykro i nie chciałam żeby to tak wyszło.
- Nie chciałaś ? Aha, ciekawe ..
- Naprawdę. Odbudujemy naszą przyjaźń od nowa ?
- Żartujesz ?! Po tym co mi zrobiłaś ?! Po tym co zrobiłaś mojej siostrze ?!
- Naprawdę żałuję i nie jest mi z tym łatwo. Naty proszę - blondyna do mnie podeszła i chwyciła moje dłonie. Z jednej strony nigdy jeszcze nie słyszałam żeby mówiła tak otwarcie ale zaś z drugiej strony ludzie nie zmieniają się z dnia na dzień - Naty, ja się naprawdę zmieniłam.
- Tak, z dnia na dzień ? - rzuciłam i już chciałam odejść ale Federico stanął mi na drodze.
- Naty, wysłuchaj jej - powiedział. Zrezygnowana stanęłam przed Ludmiłą.
- Dasz mi jeszcze jedną szansę.
Przez chwilę zastanawiałam się co jej odpowiedzieć ale po chwili westchnęłam i odparłam:
- Niech ci będzie.
Ludmiła pisnęła ze szczęścia i mnie mocno przytuliła.
- Chodź ze mną - powiedziała i pociągnęła mnie w kierunku wyjścia ze studia.
- Dokąd my idziemy ? - zapytałam.
- Do resto, się czegoś napić.
Gdy dotarłyśmy na miejsce to szybko zamówiłyśmy soki a gdy je dostałyśmy, usiadłyśmy przy jednym ze stolików na przeciwko siebie.
- Tak się cieszę że się znowu przyjaźnimy! - powiedziała Ludmi.
- Ja też - odparłam nie do końca przekonana.
- To co, robimy dzisiaj piżama party ? Tylko my dwie.
- Ludmi naprawdę bardzo bym chciała ale muszę się zająć siostrą.
- No to twoja siostra też może wpaść. Też mam młodszą siostrę, więc miała by z kim pogadać.
- No tak ale .. ona jest w szpitalu, wczoraj została brutalnie pobita.
- Co ?!
- Tak, więc widzisz.
- To może kiedy indziej ?
- Z przyjemnością.
Siedziałyśmy w resto jakąś godzinę, rozmawiając, śmiejąc się i takie tam. Myślałam że Ludmiła już nigdy się nie zmieni. Pewnie Federico miał na nią taki wpływ że jest teraz inna.
- Ludmi, bo spóźnimy się na zajęcia! - krzyknęłam i gwałtownie poderwałam się z krzesła. Ludmiła tak samo i razem wybiegłyśmy z resto do studia. Akurat dotarłyśmy na przerwę.
- Naty, co teraz mamy ? - zapytała mnie.
- Lekcje śpiewu - odparłam.
- Muszę pogadać z Federico, więc zaraz wracam - powiedziała i odeszła. Dopiero po chwili spostrzegłam że wszystkiemu przyglądają się moi przyjaciele, którzy po chwili do mnie podeszli.
- O czym gadałaś z Ludmiłą ? - zapytała Viola.
- O niczym ważnym. Lepiej mówcie czy są jakieś newsy.
- Oprócz tego że lecimy do Barcelony to nie ma - powiedziała Francesca.
- Serio ?! - zapytałam nie dowierzając.
- Tak. Ten koncert tam się odbędzie. Trzeba tylko przynieść ważny paszport i pismo od rodziców że się zgadzają - powiedział Maxi i od razu posmutniałam. - Naty, co jest ? - zapytał.
- Moi rodzice są w Madrycie, niby jak mają mi zgodę podpisać ? - zapytałam.
- O tym nie pomyślałem. Pogadam z Pablo jeśli chcesz.
- Nie, ja z nim pogadam.
- Jak chcesz, a teraz wróćmy do tematu Ludmiły. Znowu się z nią przyjaźnisz ?
- Tak - odparłam cicho ze spuszczoną głową.
- Natalia, już nie pamiętasz ile krzywdy ci wyrządziła ?
- Ale ona się zmieniła, Maxi.
- Nie wieżę w to. Ona się nie zmieniła i nigdy się nie zmieni.
- Mów co chcesz, ja jej wieżę. Jeszcze nigdy nie mówiła tak otwarcie, nie mogłaby mnie okłamać.
- Wierz mi, mogłaby.
- Ona się zmieniła! Federico ją zmienił! Gdyby nie on to ona nadal była by rozpuszczoną egoistką, która myśli że jej wszystko wolno!
Wszyscy wpatrywali się w jeden punkt za moimi plecami. Szybko się odwróciłam a tam stała zapłakana Ludmiła.
- Ludmi ja .. - nie dokończyłam bo blondyna uciekła w stronę łazienek. - Dziękuję wam - rzuciłam gniewnie do przyjaciół i pobiegłam za płaczącą dziewczyną.
***
Przepraszam że taki beznadziejny i taki krótki ale weny nie miałam, nie mam i nie będę mieć :( Nie wiem co robić, czy kontynuować to bezsensowne opowiadanie czy zaczynać nowe :/ Ale jak chcecie mogę to kontynuować ;) Jutro wyjeżdżam nad morze (Dźwirzyno), więc chciałam jeszcze przed wyjazdem wam dodać ten rozdział :( Jadę o 5 rano i do tego 10 godz. bd jechała ;-; Masakra ;-; I DZIĘKUJĘ, że głosujecie w ankiecie <3 Jest 8 uwielbiam i 1 lubię ;D Myślałam że nikt nie lubi mojego bloga .. dobra, kończę tą bezsensowną wypowiedź ;) Pa pa i udanych wakacji bo one wciąż trwają ;)
Gdy dojechałam do szpitala wraz z Leną i oddałam ją pod opiekę lekarza to on kazał mi dzisiaj normalnie funkcjonować no i że się zajmą moją siostrą. Mogę ją jedynie popołudniu odwiedzić. No więc jestem w studiu. Tylko troszeczkę się spóźniłam ale Gregorio musiał mnie oczywiście wywalić z zajęć.
- Naty ? - usłyszałam za sobą. Szybko się odwróciłam i stanęłam przed Ludmiłą i Federico.
- Czego ? - syknęłam.
- Chciałam cię za wszystko przeprosić - wydusiła Ludmiła i dopiero teraz spostrzegłam że płakała.
- W co ty ze mną grasz Ludmiła ?
- W nic nie gram. Jest mi naprawdę przykro i nie chciałam żeby to tak wyszło.
- Nie chciałaś ? Aha, ciekawe ..
- Naprawdę. Odbudujemy naszą przyjaźń od nowa ?
- Żartujesz ?! Po tym co mi zrobiłaś ?! Po tym co zrobiłaś mojej siostrze ?!
- Naprawdę żałuję i nie jest mi z tym łatwo. Naty proszę - blondyna do mnie podeszła i chwyciła moje dłonie. Z jednej strony nigdy jeszcze nie słyszałam żeby mówiła tak otwarcie ale zaś z drugiej strony ludzie nie zmieniają się z dnia na dzień - Naty, ja się naprawdę zmieniłam.
- Tak, z dnia na dzień ? - rzuciłam i już chciałam odejść ale Federico stanął mi na drodze.
- Naty, wysłuchaj jej - powiedział. Zrezygnowana stanęłam przed Ludmiłą.
- Dasz mi jeszcze jedną szansę.
Przez chwilę zastanawiałam się co jej odpowiedzieć ale po chwili westchnęłam i odparłam:
- Niech ci będzie.
Ludmiła pisnęła ze szczęścia i mnie mocno przytuliła.
- Chodź ze mną - powiedziała i pociągnęła mnie w kierunku wyjścia ze studia.
- Dokąd my idziemy ? - zapytałam.
- Do resto, się czegoś napić.
Gdy dotarłyśmy na miejsce to szybko zamówiłyśmy soki a gdy je dostałyśmy, usiadłyśmy przy jednym ze stolików na przeciwko siebie.
- Tak się cieszę że się znowu przyjaźnimy! - powiedziała Ludmi.
- Ja też - odparłam nie do końca przekonana.
- To co, robimy dzisiaj piżama party ? Tylko my dwie.
- Ludmi naprawdę bardzo bym chciała ale muszę się zająć siostrą.
- No to twoja siostra też może wpaść. Też mam młodszą siostrę, więc miała by z kim pogadać.
- No tak ale .. ona jest w szpitalu, wczoraj została brutalnie pobita.
- Co ?!
- Tak, więc widzisz.
- To może kiedy indziej ?
- Z przyjemnością.
Siedziałyśmy w resto jakąś godzinę, rozmawiając, śmiejąc się i takie tam. Myślałam że Ludmiła już nigdy się nie zmieni. Pewnie Federico miał na nią taki wpływ że jest teraz inna.
- Ludmi, bo spóźnimy się na zajęcia! - krzyknęłam i gwałtownie poderwałam się z krzesła. Ludmiła tak samo i razem wybiegłyśmy z resto do studia. Akurat dotarłyśmy na przerwę.
- Naty, co teraz mamy ? - zapytała mnie.
- Lekcje śpiewu - odparłam.
- Muszę pogadać z Federico, więc zaraz wracam - powiedziała i odeszła. Dopiero po chwili spostrzegłam że wszystkiemu przyglądają się moi przyjaciele, którzy po chwili do mnie podeszli.
- O czym gadałaś z Ludmiłą ? - zapytała Viola.
- O niczym ważnym. Lepiej mówcie czy są jakieś newsy.
- Oprócz tego że lecimy do Barcelony to nie ma - powiedziała Francesca.
- Serio ?! - zapytałam nie dowierzając.
- Tak. Ten koncert tam się odbędzie. Trzeba tylko przynieść ważny paszport i pismo od rodziców że się zgadzają - powiedział Maxi i od razu posmutniałam. - Naty, co jest ? - zapytał.
- Moi rodzice są w Madrycie, niby jak mają mi zgodę podpisać ? - zapytałam.
- O tym nie pomyślałem. Pogadam z Pablo jeśli chcesz.
- Nie, ja z nim pogadam.
- Jak chcesz, a teraz wróćmy do tematu Ludmiły. Znowu się z nią przyjaźnisz ?
- Tak - odparłam cicho ze spuszczoną głową.
- Natalia, już nie pamiętasz ile krzywdy ci wyrządziła ?
- Ale ona się zmieniła, Maxi.
- Nie wieżę w to. Ona się nie zmieniła i nigdy się nie zmieni.
- Mów co chcesz, ja jej wieżę. Jeszcze nigdy nie mówiła tak otwarcie, nie mogłaby mnie okłamać.
- Wierz mi, mogłaby.
- Ona się zmieniła! Federico ją zmienił! Gdyby nie on to ona nadal była by rozpuszczoną egoistką, która myśli że jej wszystko wolno!
Wszyscy wpatrywali się w jeden punkt za moimi plecami. Szybko się odwróciłam a tam stała zapłakana Ludmiła.
- Ludmi ja .. - nie dokończyłam bo blondyna uciekła w stronę łazienek. - Dziękuję wam - rzuciłam gniewnie do przyjaciół i pobiegłam za płaczącą dziewczyną.
***
Przepraszam że taki beznadziejny i taki krótki ale weny nie miałam, nie mam i nie będę mieć :( Nie wiem co robić, czy kontynuować to bezsensowne opowiadanie czy zaczynać nowe :/ Ale jak chcecie mogę to kontynuować ;) Jutro wyjeżdżam nad morze (Dźwirzyno), więc chciałam jeszcze przed wyjazdem wam dodać ten rozdział :( Jadę o 5 rano i do tego 10 godz. bd jechała ;-; Masakra ;-; I DZIĘKUJĘ, że głosujecie w ankiecie <3 Jest 8 uwielbiam i 1 lubię ;D Myślałam że nikt nie lubi mojego bloga .. dobra, kończę tą bezsensowną wypowiedź ;) Pa pa i udanych wakacji bo one wciąż trwają ;)
środa, 9 lipca 2014
Rozdział 27
"Naty"
Wstałam wcześnie - zresztą jak zawsze i od razu pobiegłam na dół do salonu. Gdy ujrzałam moją siostrę to wydarzenia z poprzedniej nocy powróciły. Zalałam się łzami ale w głębi duszy powtarzałam sobie że muszę być twarda i nie pozwolić na to żeby cokolwiek mnie złamało. Albo ktokolwiek. Od niechcenia poszłam sobie zrobić śniadanie, które pochłonęłam w błyskawicznym tempie. Nagle usłyszałam krzyk dobiegający z salonu, przez co upuściłam talerz, który się rozbił na tysiąc drobnych kawałeczków. Szybko znalazłam się koło kanapy, na której leżała Lena i wydzierała się wniebogłosy. Była już wybudzona ale widać było że cierpi. Usiadłam obok niej i starałam się z nią bezpiecznie przeprowadzić konwersacje.
- Co ja tu robię ?!! Gdzie jestem ?!! To cholernie boli !!!!! - wydzierała się.
- Wiem - odparłam. serio ? Tylko na tyle mnie stać ?! - Ale, Lena, skoncentruj się. Czy pamiętasz co dokładnie wydarzyło się wczoraj wieczorem ? - zapytałam ją, ostrożnie dobierając słowa. Lena skuliła się na kanapie i odrobine się uspokoiła, choć nadal łzy jej ciekły po twarzy po czym podjęła opowieść:
- Byłam tam .. ale ze mną też ktoś był. Biegłam przed siebie, próbując zgubić prześladowcę. Byłam szybka ale on też sobie nieźle radził. Nagle przede mną wyskoczyło jeszcze jakichś trzech facetów z nożami w rękach. Ten co był za mną, szybko do
mnie podbiegł i gdy zobaczył że jestem w pułapce, przewalił mnie na trawę i zaczął bić i kopać. Jego "koledzy" do niego dołączyli a ja byłam bezsilna. Potem sięgneli po noże i .. - urwała po czym ponownie zaczęła płakać i dreć się.
- Przypominasz sobie może kim ja dla ciebie jestem ?
- No pewnie, debilko !!! Jesteś moją siostrą !!
Czyli pamięć jej wróciła, nie jest źle.
- Tak. Jedziemy do szpitala.
- Nie !!! Ja nie chcę !!! Zostaw mnie !!
- Będziesz mniej cierpiała !
Lena nie odpowiedziała tylko ponownie zaczęła się wydzierać. Wbiegłam po schodach na górę do łazienki i tam wykonałam wszystkie poranne czynności. Następnie poszłam do swojego pokoju się ubrać. Zdecydowałam się dzisiaj na lekką, niebieską sukienkę. Z powrotem wróciłam do Leny i próbowałam ją jakoś wyciągnąć z domu.
- Lena ... musisz ... IŚĆ !!! - wydarłam się na nią i mocno pociągnęłam za rękę, tak że wypadła przez drzwi z domu a ja za nią, zamykając je szybko za sobą. Kiedy uznałam że wszystko mam, wzięłam Lenę za rękę i zaczęłam wołać taksówkę. Gdy jakaś przyjechała to wpakowałam się szybko do niej z Leną. Eh, powninnam se prawo jazdy zrobić. Po dziesieciu minutach byłyśmy już na miejscu. Zapłaciłam taksówkarzowi i wysiadłam razem z Leną z samochodu. Ruszyłam w kierunku szpitala, ciągnąc za sobą siostrę.
"Maxi"
- Maxi, wiem że w nocy gdzieś wyszedłeś - powiedziała do mnie Elvira w drodze do studia.
- Ale skąd ty .. ? - nie dokończyłem.
- Przede mną niczego nie ukryjesz.
- Błagam tylko nie mów tego matce bo znowu mi aferę zrobi.
- Spoko nic jej nie powiem tylko musisz mi coś obiecać.
- Okey.
- Nie wściekniesz się jeśli będę nadal się trzymać z Ludmiłą ?
- Tak, wścieknę się. Jeszcze nie widzisz tego że ona jest złą osobą ?
- Mów co chcesz ale ona jest moją prawdziwą przyjaciółką.
- Swoją poprzednią "prawdziwą przyjaciółkę" traktowała jak służącą.
- Bo Natalia była naiwna i tyle.
Dalej już ze sobą nie rozmawialiśmy aż do studia. Od razu skierowałem się do auli bo miały być próby do przedstawienia. W środku zastałem Camilę, Francescę, Violettę, Marco, Leona i Federico rozmawiających ze sobą i szybkim krokiem do nich podszedłem.
- Ooo Maxi, co z Naty ? - zapytała mnie Francesca.
- Z nią nic nie jest. Chodzi o jej siostrę .. - odparłem.
- Nadal nic nie pamięta ?
- Tak .. znaczy nie wiem. Wczoraj miała tak jakby wypadek.
Wszyscy patrzyli na mnie z rozdziawionymi buziami.
- No co ? Nie patrzcie tak na mnie. Naty kazała mi iść do studia, no więc jestem - broniłem się.
- Nie mogłeś się sprzeciwić ? - zapytał Federico.
- Nie.
- Tchórz! - zaśmiała się Camila, którą spiorunowałem wzrokiem.
- I kto tu jest tchórzem ? Nadal boisz się zagadać do Brodueya! - odezwała się po chwili Violetta.
- Ale to co innego.
- Tak, tak, wmawiaj se.
- Nie jestem tchórzem!
- Tak ? No to idź do Brodueya i z nim pogadaj!
- Spoko.
Camila odwróciła się do nas plecami i ledwo zrobiła pierwszy krok po czym z powrotem się do nas odwróciła.
- Nie dam rady.
Nagle do auli wszedł Pablo a tuż za nim Antonio.
- No to dzieciaki, zaczniemy najpierw od piosenki Violetty - powiedział Pablo a Viola posłusznie weszła na scenę i zaczęła śpiewać.
- Maxi, chodź tu - zawołał mnie Broduey, więc podszedłem do chłopaków.
- Przepraszamy cię za tamte nasze chamskie zachowanie. Chcesz z nami znowu grać ? - zapytał Leon.
- No pewnie że chcę - odparłem z wyraźną ulgą. Po Violetcie Pablo przywołał nas, więc razem z chłopakami zaczęliśmy grać i śpiewać na scenie. Całkiem nieźle nam poszło, nawet Pablo nas pochwalił.
- Napisaliście już piosenkę końcową ? - zapytał Pablo. Nikt się nie odezwał bo najwyraźniej wszyscy zapomnieliśmy o tym. - Dzieciaki co jest ? No dobrze, macie jeszcze tydzień na to. I mamy dla was niespodziankę. Cały ten koncert nie odbędzie się w Buenos Aires tak jak zawsze tylko odbędzie się .. w Hiszpanii!! Tylko nie w Madrycie a w Barcelonie!
Po sali rozległ się chmar rozmów podekscytowanych uczniów. Sam bardzo się cieszyłem.
- Wracając do tematu, lecimy tam samolotem na tydzień. Żeby polecieć musisz mieć koniecznie ważny paszport i przynieść pismo od rodziców że zgadzają się na wyjazd. O szczegółach poinformuję was jutro - powiedział Pablo i wyszedł z sali a za nim Antonio.
- O bosz!! Nie mogę się doczekać! - nie posiadała się z radości Violetta.
- Ja też! Wyobrażacie to sobie ? Olbrzymie centra handlowe, tyyyle ciuchów - rozmarzyła się Francesca.
- Niech ktoś ją walnie żeby się obudziła - zaśmiała się Camila. Marco posłusznie wymierzył Fran lekkiego kuksańca w bok na co ona spojrzała na niego groźnie.
- Za co to ? - zapytała.
- Camila kazała - bronił się Marco.
- Już nie żyjesz! - warknęła Fran i udała się w pościg za Cami.
- Chodźcie na lekcje tańca bo inaczej Gregorio nas wszystkich wymorduje i nie polecimy - uśmiechnęła się Viola i wszyscy ruszyli za nią. Przebrałem się w szatni w strój do tańca i wszedłem do sali jeszcze przed Gregorio. Chwilę później nauczyciel się pojawił.
- Na dzisiejszej lekcji pokażę wam choreografię do końcowej piosenki tego beznadziejnego przedstawienia, który zorganizował Pablo - powiedział Gregorio kładąc mocny nacisk na ostatnie słowo. - No więc zaczyna się tak - dokończył nauczyciel pokazując nam początek choreografii. Nagle przerwał bo do sali wbiegła .. Naty!!
- Gregorio, bardzo przepraszam za spóźnienie ... - powiedziała ale nauczyciel jej przerwał.
- Kim ty jesteś żeby przerywać mi lekcje ?!
- To się już więcej nie powtórzy ..
- Tak ? Ciekawe, który raz to już słyszę!! Jak miałaś czelność spóźnić się na zajęcia to teraz możesz przeczekać całą lekcję na korytarzu! - wydarł się na nią. Naty spojrzała na mnie smutno po czym wybiegła z sali.
***
Sorki że taki beznadziejny ale weny nie miałam :/ Następne może będą lepsze :) Głosujcie w ankiecie bo chcę wiedzieć co naprawdę myślicie o moim blogu :* I jeszcze myślę nad założeniem nowego bloga o Naxi ale póki co nie zakładam ;) To tyle, pa pa ;** Kocham was <333
Wstałam wcześnie - zresztą jak zawsze i od razu pobiegłam na dół do salonu. Gdy ujrzałam moją siostrę to wydarzenia z poprzedniej nocy powróciły. Zalałam się łzami ale w głębi duszy powtarzałam sobie że muszę być twarda i nie pozwolić na to żeby cokolwiek mnie złamało. Albo ktokolwiek. Od niechcenia poszłam sobie zrobić śniadanie, które pochłonęłam w błyskawicznym tempie. Nagle usłyszałam krzyk dobiegający z salonu, przez co upuściłam talerz, który się rozbił na tysiąc drobnych kawałeczków. Szybko znalazłam się koło kanapy, na której leżała Lena i wydzierała się wniebogłosy. Była już wybudzona ale widać było że cierpi. Usiadłam obok niej i starałam się z nią bezpiecznie przeprowadzić konwersacje.
- Co ja tu robię ?!! Gdzie jestem ?!! To cholernie boli !!!!! - wydzierała się.
- Wiem - odparłam. serio ? Tylko na tyle mnie stać ?! - Ale, Lena, skoncentruj się. Czy pamiętasz co dokładnie wydarzyło się wczoraj wieczorem ? - zapytałam ją, ostrożnie dobierając słowa. Lena skuliła się na kanapie i odrobine się uspokoiła, choć nadal łzy jej ciekły po twarzy po czym podjęła opowieść:
- Byłam tam .. ale ze mną też ktoś był. Biegłam przed siebie, próbując zgubić prześladowcę. Byłam szybka ale on też sobie nieźle radził. Nagle przede mną wyskoczyło jeszcze jakichś trzech facetów z nożami w rękach. Ten co był za mną, szybko do
mnie podbiegł i gdy zobaczył że jestem w pułapce, przewalił mnie na trawę i zaczął bić i kopać. Jego "koledzy" do niego dołączyli a ja byłam bezsilna. Potem sięgneli po noże i .. - urwała po czym ponownie zaczęła płakać i dreć się.
- Przypominasz sobie może kim ja dla ciebie jestem ?
- No pewnie, debilko !!! Jesteś moją siostrą !!
Czyli pamięć jej wróciła, nie jest źle.
- Tak. Jedziemy do szpitala.
- Nie !!! Ja nie chcę !!! Zostaw mnie !!
- Będziesz mniej cierpiała !
Lena nie odpowiedziała tylko ponownie zaczęła się wydzierać. Wbiegłam po schodach na górę do łazienki i tam wykonałam wszystkie poranne czynności. Następnie poszłam do swojego pokoju się ubrać. Zdecydowałam się dzisiaj na lekką, niebieską sukienkę. Z powrotem wróciłam do Leny i próbowałam ją jakoś wyciągnąć z domu.
- Lena ... musisz ... IŚĆ !!! - wydarłam się na nią i mocno pociągnęłam za rękę, tak że wypadła przez drzwi z domu a ja za nią, zamykając je szybko za sobą. Kiedy uznałam że wszystko mam, wzięłam Lenę za rękę i zaczęłam wołać taksówkę. Gdy jakaś przyjechała to wpakowałam się szybko do niej z Leną. Eh, powninnam se prawo jazdy zrobić. Po dziesieciu minutach byłyśmy już na miejscu. Zapłaciłam taksówkarzowi i wysiadłam razem z Leną z samochodu. Ruszyłam w kierunku szpitala, ciągnąc za sobą siostrę.
"Maxi"
- Maxi, wiem że w nocy gdzieś wyszedłeś - powiedziała do mnie Elvira w drodze do studia.
- Ale skąd ty .. ? - nie dokończyłem.
- Przede mną niczego nie ukryjesz.
- Błagam tylko nie mów tego matce bo znowu mi aferę zrobi.
- Spoko nic jej nie powiem tylko musisz mi coś obiecać.
- Okey.
- Nie wściekniesz się jeśli będę nadal się trzymać z Ludmiłą ?
- Tak, wścieknę się. Jeszcze nie widzisz tego że ona jest złą osobą ?
- Mów co chcesz ale ona jest moją prawdziwą przyjaciółką.
- Swoją poprzednią "prawdziwą przyjaciółkę" traktowała jak służącą.
- Bo Natalia była naiwna i tyle.
Dalej już ze sobą nie rozmawialiśmy aż do studia. Od razu skierowałem się do auli bo miały być próby do przedstawienia. W środku zastałem Camilę, Francescę, Violettę, Marco, Leona i Federico rozmawiających ze sobą i szybkim krokiem do nich podszedłem.
- Ooo Maxi, co z Naty ? - zapytała mnie Francesca.
- Z nią nic nie jest. Chodzi o jej siostrę .. - odparłem.
- Nadal nic nie pamięta ?
- Tak .. znaczy nie wiem. Wczoraj miała tak jakby wypadek.
Wszyscy patrzyli na mnie z rozdziawionymi buziami.
- No co ? Nie patrzcie tak na mnie. Naty kazała mi iść do studia, no więc jestem - broniłem się.
- Nie mogłeś się sprzeciwić ? - zapytał Federico.
- Nie.
- Tchórz! - zaśmiała się Camila, którą spiorunowałem wzrokiem.
- I kto tu jest tchórzem ? Nadal boisz się zagadać do Brodueya! - odezwała się po chwili Violetta.
- Ale to co innego.
- Tak, tak, wmawiaj se.
- Nie jestem tchórzem!
- Tak ? No to idź do Brodueya i z nim pogadaj!
- Spoko.
Camila odwróciła się do nas plecami i ledwo zrobiła pierwszy krok po czym z powrotem się do nas odwróciła.
- Nie dam rady.
Nagle do auli wszedł Pablo a tuż za nim Antonio.
- No to dzieciaki, zaczniemy najpierw od piosenki Violetty - powiedział Pablo a Viola posłusznie weszła na scenę i zaczęła śpiewać.
- Maxi, chodź tu - zawołał mnie Broduey, więc podszedłem do chłopaków.
- Przepraszamy cię za tamte nasze chamskie zachowanie. Chcesz z nami znowu grać ? - zapytał Leon.
- No pewnie że chcę - odparłem z wyraźną ulgą. Po Violetcie Pablo przywołał nas, więc razem z chłopakami zaczęliśmy grać i śpiewać na scenie. Całkiem nieźle nam poszło, nawet Pablo nas pochwalił.
- Napisaliście już piosenkę końcową ? - zapytał Pablo. Nikt się nie odezwał bo najwyraźniej wszyscy zapomnieliśmy o tym. - Dzieciaki co jest ? No dobrze, macie jeszcze tydzień na to. I mamy dla was niespodziankę. Cały ten koncert nie odbędzie się w Buenos Aires tak jak zawsze tylko odbędzie się .. w Hiszpanii!! Tylko nie w Madrycie a w Barcelonie!
Po sali rozległ się chmar rozmów podekscytowanych uczniów. Sam bardzo się cieszyłem.
- Wracając do tematu, lecimy tam samolotem na tydzień. Żeby polecieć musisz mieć koniecznie ważny paszport i przynieść pismo od rodziców że zgadzają się na wyjazd. O szczegółach poinformuję was jutro - powiedział Pablo i wyszedł z sali a za nim Antonio.
- O bosz!! Nie mogę się doczekać! - nie posiadała się z radości Violetta.
- Ja też! Wyobrażacie to sobie ? Olbrzymie centra handlowe, tyyyle ciuchów - rozmarzyła się Francesca.
- Niech ktoś ją walnie żeby się obudziła - zaśmiała się Camila. Marco posłusznie wymierzył Fran lekkiego kuksańca w bok na co ona spojrzała na niego groźnie.
- Za co to ? - zapytała.
- Camila kazała - bronił się Marco.
- Już nie żyjesz! - warknęła Fran i udała się w pościg za Cami.
- Chodźcie na lekcje tańca bo inaczej Gregorio nas wszystkich wymorduje i nie polecimy - uśmiechnęła się Viola i wszyscy ruszyli za nią. Przebrałem się w szatni w strój do tańca i wszedłem do sali jeszcze przed Gregorio. Chwilę później nauczyciel się pojawił.
- Na dzisiejszej lekcji pokażę wam choreografię do końcowej piosenki tego beznadziejnego przedstawienia, który zorganizował Pablo - powiedział Gregorio kładąc mocny nacisk na ostatnie słowo. - No więc zaczyna się tak - dokończył nauczyciel pokazując nam początek choreografii. Nagle przerwał bo do sali wbiegła .. Naty!!
- Gregorio, bardzo przepraszam za spóźnienie ... - powiedziała ale nauczyciel jej przerwał.
- Kim ty jesteś żeby przerywać mi lekcje ?!
- To się już więcej nie powtórzy ..
- Tak ? Ciekawe, który raz to już słyszę!! Jak miałaś czelność spóźnić się na zajęcia to teraz możesz przeczekać całą lekcję na korytarzu! - wydarł się na nią. Naty spojrzała na mnie smutno po czym wybiegła z sali.
***
Sorki że taki beznadziejny ale weny nie miałam :/ Następne może będą lepsze :) Głosujcie w ankiecie bo chcę wiedzieć co naprawdę myślicie o moim blogu :* I jeszcze myślę nad założeniem nowego bloga o Naxi ale póki co nie zakładam ;) To tyle, pa pa ;** Kocham was <333
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
Rozdział 31
"Naty" Jestem taka szczęśliwa, że spotkałam Francisco! Myślałam, że przypadki nie istnieją. Umówiłam się z nim na dzisiaj, że pójd...
-
Hej :* Dobra jak chcecie -,- nie zawieszam bloga JESZCZE. Będę pisać ale ciut rzadziej ;) I rozdziały będą krótsze bo wena mnie opuszcza .. ...
-
Naprawdę bardzo was przepraszam ale nie wiem kiedy dodam następny rozdział ;( Po prostu teraz czasu nie mam :( Jeszcze raz przepraszam :...
-
Cud, miód, mineralna Naxi - para idealna xD <3 ( Taka se rymowanka) xD Dobraa odwala mii xd Yyy, dobra idę do rozdziału ^.^ Rozdzia...

