sobota, 22 marca 2014

Rozdział 9

"Maxi"

Szedłem do studia ze słuchawkami na uszach, gdy nagle obok mnie pojawił się Andres.
- Maxi, musisz mi pomóc. - powiedział.
- W czym znowu Andres? - zapytałem.
- No bo mama mi mówiła że kupiła dachowca, ale ja nie chcę nowego dachu i jeszcze jak będzie padać to będę miał powódź w domu. - wyjaśnił.
- Nie, Andres, dachowiec to kot, więc twoja mama kupiła kotka. - odparłem trochę zdziwiony jego głupotą.
- Ale ja mam uczulenie na koty. - odparł Andres.
- Oj, Andres, to już jest twój problem. - klepnąłem przyjaciela w ramię i odszedłem, zostawiając go zmieszanego. Przed studiem zobaczyłem Camilę, która robiła coś w swojej komórce i podszedłem do niej.
- Cześć Cami. - powiedziałem.
- Hej. Czy ty widzisz, to co ja widzę? - zapytała Camila ze zdziwieniem, a ja podążyłem za jej spojrzeniem i ujrzałem jak Ludmiła i Federico się przytulają.
- To oni są razem? Od kiedy? Przecież Fede nie pasuje do tej żmii. - powiedziałem.
- No tak, ale miłość przezwycięży wszystko. - uśmiechnęła się do mnie Cami. Nagle poczułem jak ktoś kryje się za mną. Odwróciłem się i zobaczyłem przerażoną Francescę.
- Fran, co robisz? - zapytałem.
- Ukrywam się. - odparła i przez chwilę się do mnie uśmiechnęła.
- Przed kim? - ponownie ją zapytałem.
- Niech zgadnę.. Marco? - zapytała Cami.
- Tak. Jakby co to tu mnie nie ma. - powiedziała Fran.
- Oj, Fran, ucieczka to nie jest najlepsze rozwiązanie. Po prostu wytłumacz mu że nie jesteś jeszcze gotowa i wszystko dzieje się za szybko, bo dopiero co się poznaliście. - poradziła Camila.- A tak w ogóle to Pablo i Antonio wołają nas do auli bo chcą nam coś ogłosić. - dodała.
- Świetnie! - wykrzyknęła Francesca i poleciała jak rakieta do studia. Ja wraz z Cami wybuchneliśmy zaraźliwym śmiechem i razem weszliśmy do studia. W auli zobaczyłem jak Naty rozmawia z Violą i wraz z Camilą podszedłem do dziewczyn.
- Cześć. O czym rozmawiacie? - zapytałem.
- O Ludmile i Federico. - odparła Naty.
- To wy też wiecie o tym że są razem? - zapytała Cami.
- Tak, wczoraj mi wszystko wyśpiewał. - zaśmiała się Viola. Zbliżyłem się do mojej dziewczyny i objąłem ją ramieniem.
- Uwaga dzieciaki! - zaczął przemowę Antonio. - Mamy dla was wielką niespodziankę. Organizujemy koncert i pewna sławna osoba będzie gościem specjalnym.
- Kto?! - dopytywali się uczniowie.
- A to właśnie gwiazda naszego koncertu! - rzekł Pablo i wskazał na drzwi, przez które przeszła.. Selena Gomez! Zaczeliśmy klaskać i strasznie się cieszyć. Selena przy wtórze okrzyków i oklasków weszła na scenę.
- Niezmiernie mi miło że mogę być waszym gościem specjalnym w studio on beat. Mam nadzieję że szybko dojdziemy do porozumienia. Na początek rozdam moje autografy - powiedziała Selena. Niektórzy odruchowo przybiegli na scenę, w tym ja, prosząc Selenę o autograf. Gdy go dostałem to udałem się w stronę dziewczyn, prawie skacząc z radości.
- Aaa.. Jaram się! Mam jej autograf! - powiedziałem, kiedy stanąłem obok Naty.
- Maxi, nie bądź babą. - skarciła mnie Naty i uderzyła lekko ręką w klatę.
- Dla ciebie też mam. - uśmiechnąłem się i podałem jej zdjęcie Seleny z autografem.
- OMG! Kocham cię! - krzyknęła i rzuciła mi się na szyję.
- Proszę was tylko o to żebyście nie przemęczali Seleny, prosząc ją o jakieś dodatkowe występy. Oczywiście będzie miała dostęp do wszystkich sal w studio i czasami będzie się przyglądała waszym zajęciom i próbom. Sama będzie miała próby przed naszym koncertem. Chciałbym żeby na ten koncert Violetta napisała własną piosenkę, dobrze? Broduey, Andres, Maxi, Leon i Diego też żeby mieli własny utwór. A to wszystko zakończymy wspólnym występem. I na początku koncertu Selena zaśpiewa swoją piosenkę. - powiedział Pablo. - A teraz idźcie na lekcje. - dodał a my udaliśmy się na lekcje tańca z Gregorio. Na szczęście nie było go jeszcze w sali.
- Już jestem! - krzyknął i wbiegł do pomieszczenia. - Mam dla was nowe zadanie! Dobiorę was w pary i będziecie musieli razem zatańczyć do jakiejś piosenki. Hmm .. Violetta i Leon. Naty i Federico. Camila i Broduey. Maxi i Ludmiła. Francesca i Diego. Jasne?! Nie ma zamian. A teraz tańczyć tą ostatnią choreografię!
Nie byłem zadowolony z tego składu ale jakoś to będzie. Tylko że z Ludmiłą niczego nie można zdziałać. Lekcje w studio strasznie szybko zleciały. Po dzwonku szybko wybiegłem za Naty ze studio.
- Naty! Masz dzisiaj czas? - zapytałem ją.
- Nie, obiecałam, że wezmę potem Lenę do studio. - odparła Hiszpanka.
- No to też mogę przyjść - powiedziałem.
- Jak chcesz. - uśmiechnęła się do mnie Naty. - Dobra, ja już muszę lecieć - dodała i pocałowała mnie w policzek po czym pognała do domu. Dotknąłem miejsca, w które pocałowała mnie dziewczyna i uśmiechnąłem się sam do siebie, patrząc jak Naty się oddala, zadowolony z tego że mam tak cudowną dziewczynę.

"Naty"

Dopiero co weszłam do domu a już natknęłam się na Lenę.
- Pamiętaj co mi dzisiaj obiecałaś - rzuciła radośnie.
- Tak, pamiętam, ale pójdziemy koło 19:00 ok ? - zapytałam.
- No ok - odpowiedziała lekko rozczarowana Lena.

" Francesca"

Weszłam do sali śpiewu i nie zauważyłam Marco. Gdy go ujrzałam to chciałam się odwrócić i wyjść ale ten był szybszy i zamknął drzwi.
- Nie wyjdziesz stąd dopóki mi nie odpowiesz dlaczego mnie unikasz. - wycedził przez zęby. Nie miałam wyboru, musiałam mu powiedzieć.
- Marco, to nie jest tak jak myślisz. Ja ciebie naprawdę bardzo lubię. Ale.. nie jestem gotowa na związek. - wytłumaczyłam i opuściłam wzrok.
- Fran. - zaczął Marco, zbliżając się do mnie. - zaczekam aż będziesz gotowa. Wiem że wszystko dzieje się dla ciebie za szybko i nie chcę cię dodatkowo stresować. Zostańmy na razie tylko przyjaciółmi.
- Cieszę się, że to rozumiesz i oczywiście zostanę twoją przyjaciółką. - powiedziałam i go przytuliłam. - Teraz muszę już lecieć. - dodałam i udałam się w stronę drzwi ale za nic nie mogłam ich otworzyć. Po prostu się zacięły. Albo ktoś nas zamknął..
- Czekaj, pomogę ci. - powiedział Marco i próbował otworzyć drzwi ale bez skutku.
- Pomocy! Ratunku! - zaczęliśmy wołać z nadzieją że ktoś przyjdzie nam na pomoc.

"Maxi"

Szukałem Francesci, ponieważ miałem się z nią dzisiaj spotkać w resto bandzie bo chciała mi dzisiaj o czymś powiedzieć. Nie znalazłem jej ale spotkałem Elvirę.
- Hej Elvira. Widziałaś Francescę? - zapytałem ją.
- Ostatnio widziałam ją w studio. - odparła ale zobaczyłem w jej oku tajemniczy błysk i ironiczny uśmieszek na jej twarzy.
- Znam ten wyraz twarzy, co znów kombinujesz? - zapytałem ją.
- Ja nic, leć już lepiej do tej swojej Francesci. - powiedziała Elvira i odeszła a ja pobiegłem do studia. Jakoś nie wierzę mojej kuzynce.

"Elvira"

Tak, to ja zamknęłam Francescę, ale należało jej się. W sumie nienawidzę jej odkąd ją poznałam, bo w szkole we Włoszech ciągle mnie poniżała i dokuczała mi, no to czas na rewanż. Jak jeszcze okaże się że Maxi z nią chodzi to już w ogóle zawału dostanę. Nagle ujrzałam Ludmiłę, szkolną divę, o której mi Maxi dużo opowiadał i ostrzegał przed nią. A może nie posłucham mojego naiwnego kuzynka i z nią porozmawiam? Podeszłam do blondynki, chcąc z nią nawiązać kontakt.
- Hej. Jestem tą nową w studio i chcę się z kimś zaprzyjaźnić. - powiedziałam do niej.
- To nie do mnie. Moim zadaniem jest zniszczenie Violetty, nie potrzebny mi kolejny ciężar. - odparła Ludmiła i poszła dalej.
- Czekaj! Ja chcę zniszczyć taką Francescę. Pomożesz mi? - zapytałam z nadzieją. Blondynka odwróciła się i do mnie podeszła.
- Och, widzę że jesteś taka sama jak ja. Może chcesz do mnie dołączyć i razem zniszczymy te beztalencia? To co, zgoda? - zapytała mnie Ludmiła, podając mi rękę.
- Zgoda. - odparłam i uścisnęłam jej dłoń.

"Maxi"

Wbiegłem do studio, rozglądając się na prawo i lewo lecz nigdzie jej nie widziałam. Nagle dobiegły do mnie jakieś hałasy z sali śpiewu. Udałem się do tej sali i zobaczyłem przed drzwiami bransoletkę, którą miała dziś na sobie Elvira. Podniosłem ją i przyglądałem się jej, kiedy ponownie usłyszałem krzyki z sali. Chciałem otworzyć drzwi ale były zamknięte na klucz, więc po niego pobiegłem i po chwili byłem już pod drzwiami z kluczem w ręce. Otworzyłem drzwi i ujrzałem Francescę i Marco, którzy odskoczyli gdy wszedłem do środka.
- Fran, Marco. Wszystko w porządku?  zapytałem ich.
- Tak, tylko ktoś nas tu zamknął. - odparła Fran.
- I chyba wiem kto. - powiedziałem i podniosłem do góry bransoletkę Elviry. - To jest Elviry. Ja ją chyba uduszę. - dodałem.
- Elvira?! Nie lubiła mnie we Włoszech ale ja jej nic nie robiłam. Na prawdę ja.. - powiedziała Fran.
- Już, dobrze Fran. Wierzę ci. Niech ja ją tylko dorwę .. - odparłem.
- Wierzysz Fran a nie wierzysz własnej kuzynce? - zapytał zdziwiony Marco.
- Tak, mam wiele powodów. Idziemy poszukać Elviry? - zapytałem.
- Tak. - odparli chórem Marco i Fran.

"Elvira"

- Mam nadzieję, że mój kuzyn nie jest z tą Francescą. - powiedziałam do Ludmiły.
- A kto jest twoim kuzynem? - zapytała dziewczyna.
- Maxi. - odparłam.
- Haha.. Maxi?! Ten frajer?! On nie jest z Francescą, bo uwiódł moją byłą asystentkę. - wyjaśniła Ludmi.
- To dobrze. - odetchnęłam z ulgą.
- Serio, współczuję ci takiego kuzyna. - rzekła do mnie Ludmiła.
- Dzięki, już się przyzwyczaiłam. Szczerze to go nienawidzę i jest po prostu tchórzem i idiotą. Ale to ma pozostać między nami. - powiedziałam nie do końca z prawdą, ale głupio było mi mówić całą prawdę przed taką divą.
- Of course! Przecież jesteśmy przyjaciółkami i nikomu nie wygadam! Nasz sekrecik! - wykrzyknęła diva, uśmiechając się szeroko.
- O nie. - powiedziałam jak tylko ujrzałam, że w naszą stronę idzie Maxi wraz z Francescą i jakimś chłopakiem.
- Elvira! To chyba twoje. - powiedział Maxi, rzucając mi moją bransoletkę ale jej nie złapałam. Szybko ją podniosłam i założyłam na rękę.
- Dlaczego to zrobiłaś? - zapytał mnie Maxi.
- Bo jej nie lubię. - powiedziałam, wskazując na Francescę.
- I dlatego ich zamknęłaś?! Ja nie lubię Ludmiły ale jakoś tego nie zrobiłem. - odparł Maxi.
- Hello! Też tutaj jestem! - włączyła się diva.
- Elvi, czy ty się z nią zadajesz? - zapytał mnie mój kuzyn.
- A jeśli tak, to co? - odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
- Ile razy ci mówiłem, że masz na nią uważać?! - Maxi już prawie krzyczał.
- Ale to moje życie Maxi! To że jesteśmy kuzynami, nie oznacza, że możesz za mnie decydować! - krzyknęłam. Po moich słowach nastała głucha cisza. Mierzyłam się z Maxim wzrokiem. Byłam na niego strasznie wściekła i widać było że on na mnie też był zły.
- To, Maxi, idziemy do resto? - zapytała Francesca, przerywając ciszę.
- Jasne. - odparł i rzucił mi ostatnie gniewne spojrzenie, po czym odwrócił się i razem z Francescą odszedł.
- Brawo ! Masz już u mnie dodatkowe punkty za to, że przeciwstawiłaś się Maxi'emu! - ucieszyła się Ludmiła.
- Super. - odparłam nie do końca zadowolona kłótnią z kuzynem.
***
Nareszcie dodałam ten rozdział *.* Nudny c'nie ? ;c Nie wiem kiedy kolejny dodam na bloga ale mam już napisany 10 i 11 rozdział :D Piszę 12 ;) Będzie się działo ;D Piszcie co o tym rozdziale sądzicie :/ No to papatkii ;** <3

1 komentarz:

Każdy komentarz motywuje mnie do dalszej pracy ♥♥♥

Rozdział 31

"Naty" Jestem taka szczęśliwa, że spotkałam Francisco! Myślałam, że przypadki nie istnieją. Umówiłam się z nim na dzisiaj, że pójd...