"Naty"
- CO?! - wrzasnęłam razem z Leną.
- Prawie się wykrwawił. Gdyby karetka na czas po niego nie przyjechała to by już nie żył. I tak teraz jego życie jest w niebezpieczeństwie. - powiedziała mama i zalała się falą łez.
- Mamo, nie martw się, na pewno nic mu nie będzie. Może go odwiedzimy? - zaproponowałam.
- Dobra, idźcie do auta. - rzekła mama.
- To my z Fran już pójdziemy.. - powiedziała Cami i pociągnęła Fran za sobą ku drzwiom. Wybiegłam za nimi przez otwarte drzwi i mocno uderzyłam w coś lub kogoś.. Odbiłam się i wylądowałam na chodniku. Podniosłam wzrok i zobaczyłam jak przerażony Maxi do mnie podbiega.
- Naty! Nic ci nie jest? - zapytał.
- Nie. - skłamałam bo w rzeczywistości strasznie bolało mnie kolano. Odważyłam się spojrzeć na nie i zobaczyłam że jest całe zakrwawione, gdy to ujrzałam to wyrwał się ze mnie jęk obrzydzenia i bólu. Spróbowałam wstać ale nie dałam rady i z powrotem upadłam na chodnik. Maxi podał mi ręce i je chwyciłam po czym się podniosłam ale szybko straciłam równowagę i gdyby nie to że chwyciłam się bluzy Maxi'ego to bym upadła. Szybko podbiegła do nas Lena.
- Dzięki Maxi, że zająłeś się moją siostrą, a teraz chodź Naty, jedziemy do szpitala. - powiedziała Lena, po czym wzięła moją rękę i założyła sobie za szyję żebym miała podparcie. Wsiadłam z Leną do auta w, którym była już nasza mama i razem pojechałyśmy do szpitala.
"Ludmiła"
- To było.. cudowne. - powiedziałam, gdy się od siebie oderwaliśmy. Federico strasznie mi się podoba. Uśmiechnął się do mnie, a ja odpowiedziałam mu tym samym gestem.
- Może pójdziemy do resto bandu się czegoś napić? - zaproponował Fede. Przytaknęłam po czym Fede wziął mnie za rękę i razem ruszyliśmy do resto. Po drodze spotkaliśmy smutnego Marco.
- Marco, co się stało? - zapytał Federico.
- Zapytałem Francescę czy zostanie moją dziewczyną.. i uciekła. - wyjaśnił.
- Haha.. Myślisz że Francesca spotykałaby się z kimś takim? - zapytałam i poczułam uderzenie w bok od Fede. Spojrzałam pytająco na niego a on spojrzał na mnie z gniewem.
- Idziemy do resto, idziesz z nami? - zapytał go Fede. Rzuciłam mu błagalne spojrzenie bo byłam temu przeciwna, ale on to zignorował.
- Nie, dzięki. Muszę już iść do domu. - odparł Marco a ja odetchnęłam z ulgą.
- Dobra, to my idziemy. - powiedział Fede i poszłam z nim za rękę. - Jesteś zadowolona?! Musisz być taka wredna?! - zapytał mnie Fede.
- Oj, Fede, ja tu jestem supernovą i nie obchodzą mnie inni. - rzuciłam.
- Wiedziałem, że tak będzie. - powiedział obrażony Federico i chciał odejść ale złapałam go za rękę i czule przytuliłam do siebie.
- Przepraszam. - wyszeptałam mu do ucha.
Ten mnie mocniej ścisnął do siebie i wziął na ręce.
- Aaaa!! Fede! Puszczaj! - krzyczałam rozbawiona sytuacją ale bez skutku. Doszliśmy na jakąś polankę i wtedy położył mnie delikatnie na zielonej trawie.
- Kocham cię. - powiedział Fede i słodko mnie pocałował.
"Naty"
Gdy dojechaliśmy do szpitala, to wyszłam za Leną z auta podtrzymując się jej. Weszłyśmy do środka szpitala i szukałyśmy sali w, której tata leżał. Gdy ją znalazłyśmy to delikatnie zapukałam po czym weszłyśmy do sali.
- Cześć tato. Jak się czujesz? - zapytałam a po moim policzku spłynęła lekko widoczna łza.
- Cześć. Wszystko mnie boli. - powiedział tata. - A co się stało z twoim kolanem? - zapytał widząc jak bardzo kolano mi krwawi.
- Wywaliłam się. - odparłam nie do końca z prawdą.
- Lekarz musi ci to opatrzyć. - rzekł tata.
-Właśnie, Lena idź z Naty poszukać jakiegoś lekarza żeby sprawdził jej to kolano. - powiedziała mama i poszłam z Leną szukać lekarza. Na szczęście na końcu korytarza ujrzałyśmy lekarkę i podeszłyśmy do niej.
- Przepraszam. Mogłaby pani opatrzyć kolano mojej siostry? - zapytała Lena lekarkę.
- Oczywiście. - uśmiechnęła się do nas lekarka i weszłyśmy za nią do wolnej sali zabiegowej. Oczyszczono mi całą krew z kolana po czym ranę polano mi spirytusem. Strasznie mnie piekło no ale jakoś wytrzymałam.
- Masz tylko stłuczone kolano, ale będziesz chodzić. - pocieszyła mnie lekarka. Założyła mi wokół kolana bandaż. - Spróbuj wstać. - poleciła mi. Podniosłam się i już bez obaw mogłam chodzić.
- No dobrze dziewczyny. Możecie już iść. - rzekła lekarka i udałam się z Leną w stronę drzwi.
- Dziękujemy i do widzenia. - pożegnałyśmy się.
- Do widzenia. - odparła lekarka po czym wyszłyśmy na korytarz i udałyśmy się w stronę sali, na której leżał nasz ojciec.
- Ej, Lena, co ja tak w ogóle zrobiłam z tym kolanem? - zapytałam.
- No jak to co? Wybiegłaś z domu i nie patrząc przed siebie dobiłaś do Maxi'ego, a potem jak się od niego odbiłaś, to przejechałaś kolanem po chodniku. - wytłumaczyła moja siostra.
- Ale Maxi się wystraszył. - powiedziałam.
- No bo to też trochę jego wina. - powiedziała Lena.
- Może on mi już wybaczył. - powiedziałam z nadzieją.
- Może.. a teraz chodź bo tutaj jest ta sala. - rzekła Lena i weszłyśmy do środka.
- Już jesteście? I jak kolano? - zapytała mnie mama.
- Boli ale będę chodzić. - odparłam.
- To dobrze, a teraz chodźcie, jedziemy do domu, dajmy tacie odpocząć. - powiedziała mama i wyszłyśmy cicho do auta po czym pojechałyśmy do domu.
"Ludmiła"
Leżałam obok Federico na puszystej trawie. Zrobiło się już trochę ciemno ale z Fede obok się nie boję. Nagle Fede zaczął do mnie śpiewać:
Non so se va bene, non so se non va.
Non so se tacera o dirteloma,
le cose che sento
Qui dentrio di me,
Mi fanno pensare
Che l'amare e cosi.
Ogni istante
a un non se che
D'importante vicino
A te.
Tutaj do niego dołączyłam:
E mi sembra che
tutto sie facile,
che ogni sogno
Diventi realta.
E la terra puo
Essere il cielo !
E' vero !
E' vero !
Se mi abbracci
non ho piu
paura...
Di amarti
Davvero !
E lo leggo nei
Tuoi occhi
Ti credo !
Ti credo !
Gdy skończyliśmy to się do siebie mocno przytuliliśmy.
- Fede, ja już muszę iść. - powiedziałam do niego.
- Odprowadzę cię. - powiedział Fede i pomógł mi wstać. Nagle zrobiło mi się zimno, a chłopak najwidoczniej to zauważył bo ściągnął swoją bluzę i założył na mnie. Trzymaliśmy się za rękę i szliśmy w milczeniu, a ja się od czasu do czasu w niego wtulałam. Gdy doszliśmy pod mój dom to stanęliśmy na wprost siebie i delikatnie się pocałowaliśmy.
- Pa. - powiedziałam gdy się od siebie oderwaliśmy.
- Pa. - uśmiechnął się do mnie Fede po czym weszłam do mojego domu.
"Naty"
Gdy dojechaliśmy do domu to szybko wbiegłam do środka i weszłam po schodach do mojego pokoju. Przebrałam się w piżamę i położyłam się na moim łóżku. Nagle zadzwonił mój telefon i odebrałam.
- Cześć Naty. Jak tam z twoim kolanem? - usłyszałam głos Maxi'ego.
- Mam je tylko stłuczone, ale tak poza tym nic mi nie będzie. - odparłam.
- Martwiłem się o ciebie.. i tęskniłam. - powiedział Maxi. Serce jakby zaczęło mi szybciej bić.
- Ja też tęskniłam i.. kocham cię i nigdy nie przestałam. A to co wtedy powiedziałam to z nerwów i naprawdę tak nie myślałam. - powiedziałam. Nastała głucha cisza. - Maxi? Jesteś ? - zapytałam.
- Tak, jestem. Nie wiem co powiedzieć. Też cię bardzo kocham. Muszę już kończyć bo mama coś ode mnie chce. Dobranoc kochanie. - rzekł Maxi.
- Dobranoc. - odparłam i się rozłączyłam. Położyłam komórkę na szafkę i położyłam się na łóżku, próbując zasnąć.
"Violetta"
Kończyłam wpisywać notatkę do pamiętnika, kiedy usłyszałam pukanie do drzwi i do mojego pokoju wszedł mój kuzyn Federico.
- Hej Violu. - powiedział zamykając za sobą drzwi.
- Hej. Gdzie byłeś tak późno? - zapytałam go.
- No właśnie po to tu przyszedłem, no więc.. mam dziewczynę... - powiedział a ja odruchowo wstałam od biurka.
- Co?! Kogo?! - zapytałam.
- Ludmiła jest moją dziewczyną. - powiedział a mnie zamurowało. - Halo? Jesteś tam? - zapytał Fede, machając mi ręką przed twarzą.
- Żartujesz, prawda? - wydusiłam z nadzieją.
- Nie żartuję, już się dzisiaj z nią całowałem. - odparł Fede a ja straciłam czucie w nogach i gdyby Fede mnie nie złapał to bym upadła. - Violu, my się naprawdę kochamy i nic ani nikt tego nie zmieni.
- Rozumiem to, no ale czemu akurat Ludmiła? - zapytałam.
- Bo jest ładna, utalentowana i gdy się do niej zbliżam to serce mi mocniej bije. - odparł Fede i się do mnie uśmiechnął.
- Mój kuzynek się zakochał! - ucieszyłam się i rzuciłam mu się na szyję, prawie go przewracając.
- Viola, bo mnie udusisz! - zaśmiał się Fede i się od niego oderwałam. - A teraz idź spać bo na pewno jesteś zmęczona. - powiedział Fede i opuścił mój pokój a ja rzuciłam się na moje łóżko i szybko zasnęłam.
***
To tyle w tym rozdziale ;) I jak ? Nudne c'nie :( Ale wreszcie Naxi <3333 i Fedemiła <3333 Nwm kiedy next :( Papatki ;***
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Rozdział 31
"Naty" Jestem taka szczęśliwa, że spotkałam Francisco! Myślałam, że przypadki nie istnieją. Umówiłam się z nim na dzisiaj, że pójd...
-
Hej :* Dobra jak chcecie -,- nie zawieszam bloga JESZCZE. Będę pisać ale ciut rzadziej ;) I rozdziały będą krótsze bo wena mnie opuszcza .. ...
-
Naprawdę bardzo was przepraszam ale nie wiem kiedy dodam następny rozdział ;( Po prostu teraz czasu nie mam :( Jeszcze raz przepraszam :...
-
Cud, miód, mineralna Naxi - para idealna xD <3 ( Taka se rymowanka) xD Dobraa odwala mii xd Yyy, dobra idę do rozdziału ^.^ Rozdzia...
jakie tam nudne to jest super
OdpowiedzUsuńczeka na next :)