niedziela, 20 kwietnia 2014

Rozdział 12

Cud, miód, mineralna
Naxi - para idealna xD <3
 (Taka se rymowanka) xD Dobraa odwala mii xd Yyy, dobra idę do rozdziału ^.^

Rozdział 12

"Maxi"

Wbiegłem do domu, nie myśląc o niczym innym tylko o tym żeby się jak najszybciej wyspać. Rzuciłem tylko niedbałe "Cześć" do domowników i pognałem szybko do mojego pokoju po czym rzuciłem się na łóżko i szybko zasnąłem.

"Elvira"

Wróciłam w końcu do domu po męczącym dniu w studio.
- Cześć ciociu - przywitałam się z ciocią, która była zajęta przygotowywaniem urodzin Isy.
- Cześć Elvi. Pomożesz mi z przygotowaniem przyjęcia ? - zapytała mnie ciocia.
- Tak, jasne. A jest Maxi ?
- Tak, jest ale wydaje mi się że chyba poszedł spać.
Wbiegłam po schodach na piętro i skierowałam się w stronę pokoju Maxi'ego. Ostrożnie uchyliłam drzwi i ujrzałam jak Maxi śpi na swoim łóżku. Delikatnie wsunęłam się do środka i cicho podeszłam do jego łóżka. Gdy tak słodko spał to przypomniało mi się nasze ostatnie spotkanie przed siedmioma laty. Oboje byliśmy wtedy tacy młodzi, ja miałam osiem lat a on dziesięć. Byliśmy na spacerze w lesie, gdy rozpętała się straszliwa burza. Oboje byliśmy bardzo roztrzęsieni bo przecież byliśmy tylko dziećmi, a do tego się zgubiliśmy. Maxi mnie pocieszał że odnajdziemy drogę powrotną, podczas gdy ja panikowałam że już nigdy nie wrócimy do domu. Ale w końcu się nam udało bo natrafiliśmy na właściwy szlak i doszliśmy cali mokrzy do domu. On jak zwykle był przy mnie i mnie pocieszał. Można by powiedzieć że to mój najlepszy przyjaciel. Po prostu go kocham. Pocałowałam go delikatnie w czoło i wyszłam po cichu z jego pokoju.

"Maxi"

Obudziłem się, nareszcie już wypoczęty i usłyszałem jakieś hałasy dobiegające z dołu. Dopiero po chwili zdałem sobie sprawę z tego że dzisiaj są urodziny Isy i z tego powodu jest odprawiane przyjęcie dla niej. Wstałem z łóżka i poszedłem ubrać coś innego. Gdy byłem już gotowy to zszedłem po schodach na dół, gdzie było przyjęcie. Salon był cały ozdobiony kolorowymi balonami i falbankami w przeróżnych kolorach. Po chwili ujrzałem siedzącą na kanapie Elvirę. Była ubrana w ładną niebieską sukienkę. Wyglądała ślicznie. Gdy mnie zobaczyła to uśmiechnęła się do mnie lekko a ja odpowiedziałem jej tym samym. Po chwili do mnie podeszła.
- Cześć - powiedziała.
- Hej - odparłem.
- Wyspany ?
- Tak.
Nagle Elvi ściągnęła z mojej głowy moją czapkę i założyła na swoją głowę.
- Jestem Maxi. Jestem najlepszym tancerzem w studio .. nikt mi nie dorówna. Kocham swoją kuzynkę nad życie - naśladowała mnie Elvira i powiem że nawet całkiem nieźle. Po chwili uciekła a ja pobiegłem za nią.
- Oddaj czapkę ! - wołałem za nią ale bez skutku. Nagle wybiegliśmy przez tylne drzwi na moje podwórko i ciągle ją goniłem. Elvira przebiegła obok mojego basenu ale niestety się poślizgnęła i wpadła cała do niego.
- Elvi ! - krzyknąłem i wskoczyłem za nią do basenu. Złapałem ją za tułów i przypłynąłem z nią na brzeg basenu.
- Żyjesz ?! - zapytałem ją i ściągnąłem jej moją czapkę z głowy i założyłem na swoją.
- Tak - odparła ciężko oddychając bo przecież prawie się utopiła.
- To dobrze. Nie rób mi więcej takich numerów !! - wydarłem się na kuzynkę.
- Spoko, kuzynku. Rodzicom się to raczej nie spodoba .. - powiedziała Elvira, wyciskając wodę ze swoich włosów.
- No raczej. A teraz chodź do domu się wysuszyć - powiedziałem i pociągnąłem za sobą kuzynkę. Wbiegliśmy do domu i niemal od razu wpadliśmy na moją mamę.
- Czemu jesteście cali mokrzy ? - zapytała nas.
- Bo my .. yy .. wpadliśmy do basenu - wydusiłem.
- Czy wy w ogóle myślicie ? Małpy mają więcej rozumu niż wy. Myślałam że jesteście bardziej dojrzalsi - powiedziała mama.
- Ale ciociu .. To był wypadek .. - tłumaczyła Elvira.
- Nie chce mi się z wami gadać. Marsz na górę się przebrać ! - krzyknęła mama i zgodnie z jej poleceniem udałem się za Elvirą po schodach na górę.
- To twoja wina - mruknąłem do niej i lekko ją popchnąłem. Wparowałem do mojego pokoju i w błyskawicznym tempie się przebrałem. Zszedłem na dół i podszedłem do kuzynki siedzącej przy stole.
- Elvi, może zaśpiewamy coś twojej siostrze ? - zapytałem ją.
- Jasne, słucham propozycji.
- No to może .. on beat ?
- Jasne.
Wbiegłem z Elvirą na środek pokoju.
- Uwaga ! Teraz my zaśpiewamy coś dla Isy - oznajmiłem i puściłem podkład z telefonu po czym zacząłem z Elvirą śpiewać:

Elvira:
Generación
Rock and roll
Ropa multicolor
Superstar 
Creandose para
El mañana


Ja:
Este lugar es especial
Mucho voy a luchar
Todos veran,
El a escena

Yo voy a brillar  

Razem:
Si tu tambien te sientes asi
Pierde el control
Muevete On Beat


On Beat On Beat
Somos generación
On Beat On Beat
Vivo mi vida asi


On Beat On Beat
Somos generación
On Beat On Beat
Oye mi corazón latir


Pierde el control
Muevete On Beat


Kiedy skończyliśmy śpiewać to wszyscy zaczęli nam bić brawo. Po naszym udanym występie mocno przytuliłem do siebie kuzynkę. Nagle Isa zerwała się z kanapy i do nas podbiegła po czym razem zrobiliśmy grupowy uścisk.

"Naty"

Od kąt tata wylądował w szpitalu mama chodzi ciągle smutna i blada jak śmierć. Martwię się o nią. Wydaje mi się że chodzi tu o coś więcej. Ciągle czekam na ten właściwy moment żeby móc z nią na spokojnie porozmawiać. Ooo teraz chyba jest okazja bo siedzi sama smutna w salonie, więc do niej podeszłam i usiadłam obok.
- Mamo, martwię się o ciebie. Nam wszystkim jest ciężko po tym co przytrafiło się tacie ale czuję że chodzi tu o coś więcej. Co się dzieje ? - zapytałam smutno.
- Naty .. nie wiem jak wy to przyjmiecie. Stan taty jest naprawdę bardzo ciężki, prawie zginął. Dlatego tata musi iść na długą rehabilitacje - wydusiła moja mama przez łzy.
- No to tata pójdzie na tą rehabilitacje i może wróci do sprawności. W czym problem ? - zapytałam ponownie nie pojmując tego za bardzo.
- Zlecili mu rehabilitacje w Madrycie, jutro ja i wasz tata lecimy do Hiszpanii i wrócimy dopiero za parę tygodni. Wierzę że przez ten czas dasz radę o wszystko zadbać i opiekuj się Leną. W razie problemów przyjaciele ci pomogą. Ufam ci - powiedziała mama ze łzami w oczach. Dla mnie świat stracił sens. Nie wyobrażałam sobie jak ja dam radę to wszystko ogarnąć.
- Ale to niemożliwe - wyjąkałam i skryłam twarz w dłoniach. - W piątek są moje urodziny i was nie będzie ? Nie dam rady.
- Naty, nie martw się. Jak wrócimy to będzie wszystko dobrze. Tylko martwię się jak tą wiadomość przyjmie Lena.
No tak, Lena jest bardzo uczuciowa. No i jak na zawołanie właśnie weszła do salonu.
- Co wy takie smutne ? - zapytała nas. Tego się właśnie obawiałam, że będę musiała wszystko przekazać Lenie, nawet jeśli będzie ją to bolało.
- Lena .. mama i tata jutro lecą do Hiszpanii na rehabilitacje taty - wydusiłam. Siostra spojrzała na mnie tak jakbym była jakimś duchem.
- To nie może być prawda - wyszeptała a jej oczy napełniły się łzami.
- Nie płacz. Wszystko będzie dobrze. Będę ci we wszystkim pomagać i wspierać cię najlepiej jak umiem - pocieszałam siostrę ale to chyba nie pomogło bo Lena nic już więcej nie powiedziała tylko rzuciła mi i mamie zrozpaczone spojrzenie i płacząc wybiegła z salonu do swojego pokoju. Eh, no to czeka mnie długa rozmowa z siostrą.
- Pogadam z nią - zwróciłam się do mamy i poszłam po schodach do pokoju Leny. Zastałam ją siedzącą na łóżku ze słuchawkami na uszach. W takich chwilach zawsze uspokajała się muzyką. Podeszłam do niej i delikatnie ściągnęłam z jej uszu słuchawki.
- Myślisz że mi jest z tym łatwo ?! Będę miała cały dom na utrzymaniu. Nie wiem nawet czy będę miała czas dla siebie i dla moich przyjaciół - powiedziałam do niej.
- I dla mnie też nie będziesz miała czasu - żąchnęła się Lena i odwróciła wzrok w innym kierunku. Uśmiechnęłam się szeroko do siostry i troszeczkę się do niej przybliżyłam.
- Dla ciebie zawsze mam i będę miała czas, choćby nie wiem co.
- Dziękuję Naty, na ciebie zawszę mogę liczyć.
Przytuliłyśmy się mocno do siebie gdy nagle zadzwonił mój telefon. Maxi do mnie dzwoni. Odebrać czy odrzucić ? A odrzucę nie mam ochoty teraz z nikim rozmawiać.
- Kto to był ? - zapytała mnie Lena.
- Maxi - odparłam.
- Czemu nie odebrałaś ?
- Nie mam ochoty z nikim gadać .. oprócz ciebie oczywiście.
Nagle rozległ się dzwonek do drzwi ale razem z Leną to zignorowałam.
- Pokażę ci filmik ze szkolnego przedstawienia - powiedziała do mnie młodsza siostra i włączyła swój laptop.
- Naty ! Do ciebie ! - zawołała mama z dołu. Kto to mógł przyjść do mnie o tak późnej porze ? W pierwszej chwili pomyślałam że to może być Maxi ale gdy tylko otworzyłam drzwi, ujrzałam za nimi Ludmiłę.
- Czego chcesz ? - rzuciłam do niej niezbyt sympatycznie.
- Natalia, masz mi natychmiast pomóc odzyskać sympatię Federica bo po tej dzisiejszej kłótni relacje między nami się zepsuły - rzuciła blond diva.
- Zapomnij - odparłam i chciałam zamknąć drzwi ale Ludmiła ruchem ręki mnie powstrzymała.
- Jak mi z tym nie pomożesz to pokażę to Maxi'emu - uśmiechnęła się szyderczo blondyna i pokazała mi swój tablet a na nim było jak przytulam się z jakimś chłopakiem. Chodziłam z nim pół roku temu. - To jak będzie ?
- Nie ... nie masz prawa.
- Zakład ? Bo zaraz to do niego wyślę ... wystarczy że wcisnę tylko jeden przycisk ..
- Dobra, Ludmiła. Pomogę ci - rzuciłam do niej szybko.
- Wiedziałam że się dogadamy - odparła diva i odeszła. Odetchnęłam z ulgą że w końcu udało mi się jej pozbyć i z powrotem wróciłam do domu.
***
I jak ? ;D Może być ? xd Nie ma tu Naxi ale obiecuję że w następnym rozdziale będzie ;) Piszcie swoje opinie <33 Wesołych Świąt Wielkanocnych i mokrego dyngusa ;) <33 Pa pa ;**
Te Amoo Muchoo <33 ;**

6 komentarzy:

  1. Świetny rozdział zresztą jak zawsze. Czekam na next
    Mam do ciebie prośbę byś mogła skomętować post na moim blogu ,,zajrzyjmy w przyszłość''

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajny blog :) zapraszam do mnie , dopiero co zaczęłam , było by mi bardzo miło ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny rozdział <3
    Czekam na next! :3

    OdpowiedzUsuń
  4. Aaaaaaaaa Ludmila jak ty tak możesz szantażować moją Naty !!!!
    Jak ktokolwiek ją skrzywdzi będzie miał do czynienia ze mną !!!!
    A ostrzegam jestem agresywna w stosunku do osób , którzy krzywdzą Ludzi bliskich mojemu sercu !!!!!
    Dobra muszę się ogarnąć :D
    Maxi i Elvira są słodcy , ale nigdy nie przebiją Naxi <3 <3 <3
    Lena i Naty zostają same :/....
    Nawzajem :**

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny rozdział <3
    Czekam na next :*

    OdpowiedzUsuń
  6. boski ! <3
    zresztą jak zawsze :)
    czekam na next :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz motywuje mnie do dalszej pracy ♥♥♥

Rozdział 31

"Naty" Jestem taka szczęśliwa, że spotkałam Francisco! Myślałam, że przypadki nie istnieją. Umówiłam się z nim na dzisiaj, że pójd...