piątek, 11 kwietnia 2014

Rozdział 10

"Naty"

- Chodź już Lena. - zawołałam moją młodszą siostrę  bo miałyśmy już wychodzić do studio.
- Idę, idę! -zawołała Lena z góry i po chwili już była na dole. Była ubrana w dżinsy, białą bluzkę i miała złoty naszyjnik z sercem. - Możemy iść. - dodała i razem wyszłyśmy z domu.
- Nie mogę się już doczekać! - nie posiadała się z radości Lena.
- Nie wiem z czego się tak cieszysz. Przecież to zwykłe studio. - odparłam.
- Tak, ale jest tam tylu uzdolnionych ludzi. - powiedziała Lena.
- Wątpię, że o tej porze kogoś tam spotkamy. - powiedziałam. Po chwili byłyśmy już w studio i poszłyśmy do sali śpiewu.
- A to jest sala śpiewu, w której mamy lekcje śpiewu. - zwróciłam się do Leny.
- Zaśpiewaj mi coś. - powiedziała do mnie Lena.
- Może nie teraz. - zaprzeczyłam.
- Naty, proszę. - poprosiła mnie Lena.
- No, dobrze. - westchnęłam i w końcu się zgodziłam po czym podeszłam do pianina i zaczęłam grać i śpiewać "Tienes el talento":

Quiero que sepas que podrás hacerlo
Ahora o nunca a vivir lo intenso
Saca tu estrella, este es el momento
Hoy lo vas a alcanzar
Hoy vamos a cantar


Tutaj Lena do mnie dołączyła:

Grita fuerte que tienes el talento,
Canta vas a brillar,
Abre tu corazón al universo,
Anímate a soñar
Hoy no te detendrás
x2


Kiedy skończyłyśmy to się do siebie uśmiechnęłyśmy. Nagle do pomieszczenia wszedł Maxi.
- Cześć dziewczyny. - powiedział i podszedł do mnie.
- Cześć. - odparłyśmy chórem i przytuliłam mojego chłopaka.
- Zaśpiewajcie mi coś. - poprosiła Lena.
- Ale co? - zapytałam.
- Może.. Nuestro Camino? - zaproponował Maxi a ja się z nim zgodziłam i podszedł do pianina po czym zaczął grać melodię a ja śpiewać:

Tanto tiempo caminando junto a ti
Aun recuerdo el día en que te conocí
El amor en mi nació tu sonrisa me enseno
Tras las nubes siempre va a estar el sol


Tutaj Maxi śpiewał:

Te confieso que sin ti no se seguir.
Luz en el camino tu eres para mi.
Desde que mi alma te vio.
Tu dulzura me envolvió.
Si estoy contigo se detiene el reloj


Teraz razem śpiewaliśmy:

Lo sentimos los dos el corazón nos hablo
Y al oído suave nos susurro


Quiero mirarte
Quiero sonarte
Vivir contigo cada instante
Quiero abrazarte
Quiero besarte
Quiero tenerte junto a mi
Pues amor es lo que siento.
Eres todo para mi.



Quiero mirarte
Quiero sonarte
Vivir contigo cada instante
Quiero abrazarte
Quiero besarte
Quiero tenerte junto a mi
Tu eres lo que necesito.
Pues lo que siento es

Amor


Gdy skończyliśmy śpiewać to zbliżyłam się do Maxi'ego i słodko go pocałowałam w usta.
- Nie przy ludziach. - zaśmiała się Lena i oderwałam się od mojego chłopaka ale nadal go przytulałam.
- Może pójdziemy coś zjeść? Znam fajną knajpę niedaleko. - zaproponował Maxi.
- Jasne. - odparłam jednocześnie z Lena i razem wyszliśmy ze studio. Zrobiło się już całkiem ciemno, choć było dopiero gdzieś po dwudziestej.
- Maxi, jak tam twoja kuzynka? - zapytałam go podczas drogi.
- Nie wspominaj nawet o niej. Pokłóciłem się dzisiaj z nią bo ona przyjaźni się z Ludmiłą. - odparł.
- Serio? - zapytałam zaskoczona.
- Niestety tak. Nie zauważyłem, kiedy tak się zmieniła. Myślałem że jest taka sama jak ja. - powiedział Maxi i posmutniał. Na pocieszenie przytuliłam go.

"Elvira"

Stałam sobie z Ludmiłą pod latarnią, która rozświetlała ulice i rozmawiałam z divą. Nagle podszedł do nas jakiś chłopak.
- Ludmiła, możemy pogadać? - zapytał mierząc mnie wzrokiem.
- Mów. - odparła Ludmi.
- Ale na osobności.
- Oj Diego, Elvira jest moją przyjaciółką i nie chcę mieć przed nią żadnych tajemnic. Powiedz to przy niej.
Chłopak Westchnął po czym ponownie podjął rozmowę:
- Niech ci będzie. Już wszystko jest gotowe na nasz sobotni plan.
Na twarzy blondynki pojawił się chytry uśmiech.
- Świetnie. Wiedziałam że mnie nie zawiedziesz! Elvira ty też nam się przydasz - powiedziała Ludmiła.
- Ale w czym? - zapytałam nie wiedząc o co chodzi.
- Eh, plan wygląda tak..

"Naty"

Jedzenie przynieśli nam po jakiś kilkunastu minutach a następnie jedliśmy z wielkim apetytem. Nagle ujrzałam przy jednym stoliku Francesce i Marco.
- Czy to jest Fran i Marco? - zapytałam z niedowierzaniem.
- Najwidoczniej. - odparł Maxi.
- Zaraz wracamy. - powiedziałam i pociągnęłam Lenę za sobą.
- Hej Fran. Możemy pogadać? - zapytałam ją.
- Jasne - odparła trochę zaskoczona i odeszła z nami od stolika.
- Ty z Marco? - zapytałam ją.
- Tak. Postanowiłam dać mu szansę. - wyjaśniła Włoszka.
- Super! A teraz wracaj do swojego księcia.  - powiedziałam i popchnęłam ją w stronę stolika przy, którym siedział Marco, po czym wróciłam z Lena do naszego stolika.
- Są razem. - rzuciłam uradowana tą nowiną.
- Fajnie.. ja już muszę lecieć. - powiedział trochę smutny Maxi, co mnie zdziwiło.
- Odprowadzę cię. - powiedziałam do niego.
- Nie, pójdę sam. - powiedział i wstał od stolika, po czym szybko wybiegł z restauracji, pozostawiając nas same.

"Maxi"

Biegłem do domu nie myśląc o niczym innym tylko o tym co mi mama przez telefon powiedziała. Wbiegłem do domu niczym rakieta i udałem się do kuchni, w której była moja mama.
- Mamo, dlaczego mi to robisz?! - zapytałem ją zdyszany.
- Ale co ci robię? Elvira wraz z rodziną wprowadzają się do nas bo maja trudną sytuację finansową a my możemy im pomóc, więc muszą się do nas wprowadzić. - wyjaśniła mama.
- No po prostu super. Kiedy przyjadą? - zapytałem.
- Za chwilę.
Pobiegłem do swojego pokoju, prawie zabijając się na schodach i stanąłem przy oknie. Nagle spostrzegłem auto, z którego po zaparkowaniu wysiadła Elvira wraz z rodzicami i bagażami. Westchnąłem ciężko i położyłem się na moim łóżku. Po chwili rozmyślania usłyszałem pukanie do drzwi i domyśliłem się kto to może być.
- Nie ma mnie. - powiedziałem ale na próżno bo do środka weszła Elvira. - Wyjdź stąd. - syknąłem do niej.
- Maxi, ja naprawdę nie chciałam żeby to tak wyszło. - tłumaczyła się kuzynka.
- Ciekawe.. - mruknąłem pod nosem i usiadłem na moim łóżku.
- Przykro mi. - powiedziała Elvira a po jej policzku słynęło kilka łez.
- Pewnie. - powiedziałem i podszedłem do okna za, którym było już całkiem ciemno.
- Maxi, jak nie chcesz to nie wierz, ale wiedz, że jesteś i zawsze byłeś dla mnie bardzo ważny. Jestem ci naprawdę bardzo wdzięczna bo zawsze gdy mi dokuczano ty stawałeś w mojej obronie i pomogłeś mi uwierzyć w siebie. Nie wiem co bym bez ciebie zrobiła. - powiedziała do mnie Elvira i podeszła bliżej mnie. Po jej słowach nastało głuche milczenie. Nie miałem nawet odwagi na nią spojrzeć. Nagle Elvi zaczęła do mnie śpiewać:

Ni una palabra,
hoy no se que decir,
en mi cabeza,

no encuentro un do re mi
Cuando te marchas,
se apaga mi inspiración,
desafinada sin ti.
Tú no lo sabes,
pero me hace vibrar,
la melodía, que cada día me das.
El ritmo de mi guitarra,
mantiene mi cruz.
Quiero estar donde estes tú.


I w tej chwili złapała mnie za rękę i zaprowadziła na środek pokoju. Zaczęła śpiewać a ja razem z nią:

Y al escuchar el eco de tu voz,
surgen las notas en mi interior,
tú pones ritmo a mi corazón,
tú eres mi canción. x2


 Na koniec się do siebie przytuliliśmy.
- Masz moje zaufanie. - uśmiechnąłem się do niej a ona odwzajemniła mi tym samym. Nagle do mojego pokoju weszła moja mama.
- Chodźcie na dół na kolacje. Maxi, ciocia, wujek i Isabela chcą się z tobą przywitać - powiedziała.
- Kto to ta Isabela? - zapytałem.
- Sześcioletnia siostra Elviry, twoja kuzynka. Nie dziwię się że pierwszy raz o niej słyszysz bo ostatnio widziałeś się z nimi siedem lat temu. Tylko uważaj bo Isa jest bardzo nieśmiała i boi się nieznajomych. - wyjaśniła mama. Trochę smutno mi się zrobiło na myśl o tym że ona może mnie się mnie bać.
- No dobra. - westchnąłem trochę smutny i zszedłem wraz z mamą i Elvirą na dół do salonu, w którym była moja ciocia z wujkiem i z jakąś małą dziewczynką o jasnych blond włosach i ślicznych niebieskich oczach. Wyglądała jak aniołek.
- Och, Maxi! Ale wyrosłeś przez te siedem lat! - wykrzyknęła moja ciocia podchodząc do mnie i mierząc mnie od stóp do głów, po czym mnie mocno uścisnęła.- Isa, chodź tu! - dodała ciocia zachęcając ją ruchem ręki.
- Nie. - odparła dziewczynka i skuliła się na kanapie.
- Isa, to jest twój kuzyn. - powiedziała do niej moja mama.
- Ale ja go nie znam. - odparła Isa przez łzy. Tak mi się jej wtedy szkoda zrobiło.
- Chodźcie jeść. - powiedziała mama, zmieniając temat.
- Nie jestem głodny. - odparłem.
- Zjedz choć trochę. - zachęcała mnie mama.
- No dobra. - zgodziłem się i zasiadłem z wszystkimi do stołu. Nie odczuwałem już zbyt wielkiego apetytu z tego prostego powodu, że byłem niedawno z Naty i Leną w restauracji. Zostawiłem je same bez żadnego wytłumaczenia. Będę musiał jutro porozmawiać z Naty i wszystko jej wyjaśnić.
- No to co Maxi, masz dziewczynę? - zapytał mnie wujek. Normalnie zamurowało mnie, gdy o to zapytał.
- A wiesz że mam? Ma na imię Naty. - odparłem.
- Aaa, to jest ta była asystentka Ludmiły? - zapytała mnie Elvira.
- A ty skąd o tym wiesz?
- Ludmi mi powiedziała.
Po kolacji udałem się w stronę swojego pokoju.
- Maxi. - zatrzymała mnie ciocia i odwróciłem się w jej stronę.
- Tak? - zapytałem.
- Jutro Isa ma urodziny i proszę cię żebyś jutro się nią zaopiekował podczas gdy ja z wujkiem i twoimi rodzicami jedziemy załatwić parę spraw związanych właśnie z tymi urodzinami. Mogę na ciebie liczyć? - powiedziała ciocia.
- Jasne, tylko że mam lekcje w studio na dziesiątą. - odparłem.
- Dobra, my wrócimy gdzieś koło dziewiątej. - powiedziała ciocia.
- No to tak. - uśmiechnąłem się do cioci i poszedłem do swojego pokoju. Przebrałem się szybko i umyłem się po czym poszedłem spać ale zasnąłem dopiero gdzieś nad ranem.
***
Ta damm. Wiem - beznadzieja ;p Kolejne bd lepsze ;* (Tak myślę xd ) Piszcie co sądzicie o tym rozdziale :) (Chodź i tak pewnie nie bd żadnych komentarzy :( ) Pisałam ten rozdział przez niecały tydzień *.* Spodziewajcie się następnych rozdziałów w najbliższym czasie bo w końcu święta idą i bd miała sporo czasu <3 ;* No to papatki ;** ;)






3 komentarze:

Każdy komentarz motywuje mnie do dalszej pracy ♥♥♥

Rozdział 31

"Naty" Jestem taka szczęśliwa, że spotkałam Francisco! Myślałam, że przypadki nie istnieją. Umówiłam się z nim na dzisiaj, że pójd...